Geoblog.pl    migot    Podróże    Sprawozdanie z podróży do Państwa Środka (2017)    Skalne skarby węglowego królestwa
Zwiń mapę
2017
03
maj

Skalne skarby węglowego królestwa

 
Chiny
Chiny, Datong
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 10393 km
 
Wstęp: Konduktor wyrwał nas ze snu o nieludzkiej porze – chwilę po 4 rano… Niecałe pół godziny przed przyjazdem do docelowej stacji Datong. Cóż można robić w prowincjonalnej „mieścinie” (zamieszkałej przez jakiś drobny milion mieszkańców) około 5 rano? Można kupić bilet na pociąg do Pekinu na następny dzień. Można zaszyć się w otwartej, przydworcowej knajpie i popijając słabą kawą paczkę ciastek patrzeć z nieodmiennym zdziwieniem jak inni na śniadanie konsumują misy makaronu i porcje pierogów. Można w końcu, w nie niosącym niczego dobrego, porannym deszczu, toczyć boje z taksówkarzami o uczciwą stawkę na przejazd do hostelu. Walka skazana jest na porażkę, bo jeśli czegoś się nauczyliśmy przez ten czas, to tego, że jeśli chiński taksiarz chce zrobić cię w ciula, to zrobi. Większość obstaje przy zawyżonej, podanej z góry cenie, machając ręką na sugestię użycia taksometru. Ten co go w końcu włączy – objedzie pół miasta, żeby wyszło na jego…

Cel: Wisząca Świątynia i Groty Yungang

Materiały i metody: Przejazd nocnym pociągiem Pingyao – Datong: 122 CNY, podróż trwa ponad 7h. Bilet kupowany z prawie miesięcznym wyprzedzeniem przez pośrednictwo Travelchinaguide.com – a były to jedne z ostatnich 14 biletów na to połączenie.
Taxi z dworca do centrum – powinno być +/- 10 CNY, ale nikt nie weźmie was rano za mniej niż 20 CNY.
Wstęp do Wiszącej Świątyni – 125 CNY (teoretycznie 100 CNY świątynia + 25 CNY teren Heng Shan), wstęp do grot Yungang 125 CNY. Prywatna ‘taksówka’ która zabrała nas spod hostelu do wiszącej świątyni (1.5h dojazdu, ~80km), potem do grot (położone w pobliżu miasta, do samych grot można by dojechać publicznym autobusem), i z powrotem do hostelu – 350 CNY/4 os.
Nocleg w Datong Youth Hostel, Fang Gu Street (West), 138 CNY pokój 2/os z łazienką.

Przebieg: Błądząc w deszczu po eleganckim deptaku zamkniętym dla ruchu kołowego -„starówce”, której jeszcze kilka lat temu Datong wcale nie miało (tak jak i obecnie dorównujących Xi’an murów miejskich) – w końcu trafiamy na nasz hostel. Minie dłuższa chwila nim na recepcji objawi się zaspana dziewczyna w pidżamie. Potem jednak sprawnie załatwia taksówkę na 8.30, i mimo, że do oficjalnego „check-inu” jest jeszcze sporo godzin - daje nam klucze do pokoi.

***

Samo Datong jest nieciekawe, lecz w jego pobliżu znajduje się kilka perełek. Jako pierwszą odwiedzimy Wiszącą Świątynię (Xuánkong Sì), oddaloną o grubo ponad godzinę drogi od miasta - ale co to jest w chińskich realiach. Zawieszona kilkadziesiąt metrów nad ziemią, trzyma się pionowej ścianie wbrew prawom fizyki. Że niby te kilka rachitycznych patyków utrzymuje ją w miejscu? Pewnie nie, pewnie konstrukcja jest bardziej złożona, ale na postronnym widzu robi iluzoryczne wrażenie.
I tylko uporczywy deszcz psuje przyjemność zwiedzania (pewnie takie warunki to nic niezwykłego dla Datong, skoro recepcjonistka wręczyła nam przed wyjściem trzymane „na stanie” parasole). Po mokrych stopniach, wśród wonnych, ciężkich od deszczu bzów, wspinamy się do bram(ek) klasztoru. Drewniane budyneczki kryją wydrążone w ścianach wnęki pełne barwnych figur. W jednej z nich przykład dają pokojowo zestawieni reprezentanci najważniejszych systemów religijnych Chin - Konfucjusz, Budda i Laozi (założyciel taoizmu). Bogowie i mędrcy, których barwne oblicza, choć nieco przez czas nadszarpnięte, nie przestają zadziwiać i zachwycać.

***

Lekko przemarznięci, ogrzani w taksówkarskim vanie - przesypiamy całą drogę do Grot Yungang, kompleksu wpisanych na listę UNESCO skalnych świątyń buddyjskich z V-VI w. Każda praktycznie atrakcja Chin ma swoje „centrum turystyczne”, ale to przy grotach Yungang przyćmi niejedno. Po kasach biletowych o wyglądzie hotelowego lobby, przez nowopowstały kompleks świątynny na jeziorze, po nowoczesne, puste muzea – wszystko starają się zrobić, by uzasadnić spory wydatek, jaki turysta musi ponieść w tym przybytku. Prawdziwy skarb, jakim są wiekowe groty, jakby gdzieś ginie w tym zamieszaniu. Jednak, osobiście niezmiennie uważam, że warto – 50 tysięcy wykutych w skale rzeźb Buddy to nie jest pospolity widok. Część już poważnie zniszczona – skorodowane figury o upiornych rysach szkieletów. Inne są w doskonałym stanie – klasyczne, pociągłe twarze zastygłe w dyskretnym, pogodnym uśmiechu. Wiele, szczególnie tych głębiej ukrytych – jest bajecznie wręcz kolorowa. Od posągów gigantycznych, po te najdrobniejsze, wielkości dłoni – mnożą się w oczach, giną w mroku, gdy z podziwem zadzieramy głowy. Co piękniejszych sal niestety nie wolno fotografować, a pilnujące przestrzegania owych zasad „czarne kurtki” towarzyszą nam krok w krok. Jakby wiedzieli, ze karni Chińczycy widząc zakaz opuszczą obiektywy, a niesubordynowani biali będą ciągle kombinować, jak by tu jednak jakieś zdjęcie uchwycić…

***

Pogoda nieco się poprawia, ale samo Datong jakoś nie zachęca do zwiedzania… Jest niby czysty deptak, przy którym znajdziemy kilka głośnych i horrendalnie drogich butików, jakiś plac, jakieś stylizowane budynki – ale wszystko wydaje się strasznie sztuczne. A tuż za barierkami, z okien hostelu, które wychodzą na drugą stronę – widać, że nie jest tak kolorowo. Dziurawe drogi, rozpadające się domy, co drugi nie ma połowy dachu. I tak jest to ciągle ciekawsze, są uliczni sprzedawcy, więcej ludzi się kręci. Nasuwa się pytanie dla kogo są zbudowane z rozmachem te „zabytki”, jak „starówka” i kompletnie zrekonstruowane mury miejskie, opłacone z ciągnących gospodarkę dochodów przemysłu węglowego? Czy oczekują tu jakiegoś turystycznego boomu? Owszem, miasto ma w wielowiekową historię, z byciem stolicą dynastii Wei (IV-V w.n.e.) włącznie, lecz z tych chwalebnych czasów nie ostała się tu chyba ani jedna cegła. Turyści przybywają tu jedynie, by zobaczyć rozsiane po okolicy atrakcje. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale mam wrażenie, że taka próba stworzenia czegoś historycznego z niczego - jest nieobca wielu prowincjonalnym, lecz znaczącym, ośrodkom miejskim w Państwa Środka…
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
wiza do Chin
Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna wiza do Chin. W Geoblogu możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę wizy do Chin, oferujemy najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.
Zdjęcia (60)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (5)
DODAJ KOMENTARZ
BPE
BPE - 2017-05-11 22:06
fantastyczne miejsce ...... myśle, ze na Chiny życia by nie starczyło, żeby całe zobaczyć ......
 
migot
migot - 2017-05-11 22:16
Pewnie nie... A patrząc na odległości, to przy takim krótkim wyjeździe wybór staje sie szalenie trudny!
 
Mirka66
Mirka66 - 2017-05-12 07:17
Na każdy kraj potrzeba dużo czasu aby zobaczyć interesujące miejsca....życia braknie.
Miejsce ciekawe.Piekna świątynia.
 
Darek
Darek - 2017-05-13 14:29
Faktycznie "dwa światy" i wygląda tak, że włodarze tego miasta zakładają, że jak zrobią deptak i nowe mury to będzie Ok...
niezbadane są ścieżki myśli decydentów:)
 
marianka
marianka - 2017-05-16 11:18
Co za kraj! Czytając Twoją relację naprawdę mam wrażenie, że wiele stereotypów na jego temat kompletnie się nie pokrywa z rzeczywistością. Ultra ciekawe!
 
 
migot
Magdalena M
zwiedziła 15.5% świata (31 państw)
Zasoby: 301 wpisów301 681 komentarzy681 5637 zdjęć5637 1 plik multimedialny1