Geoblog.pl    migot    Podróże    Sprawozdanie z podróży na Zakaukazie (2016)    Nie lubię poniedziałków i... coś nie lubię Gruzinów!
Zwiń mapę
2016
27
cze

Nie lubię poniedziałków i... coś nie lubię Gruzinów!

 
Gruzja
Gruzja, Zugdidi
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 2118 km
 
Wstęp: Pierwszym punktem tego dnia miało być Muzeum Swanetii – niedawno otwarta, nowoczesna placówka na wzgórzu nad rzeką, naprzeciw wieży obronnej przy naszym guesthousie. Jakie było nasze rozczarowanie, gdy okazało się, że muzeum jest dzisiaj zamknięte. Cóż, poniedziałek – można było się tego spodziewać, przed wyjazdem miałam niestety niewiele czasu na dopracowanie szczegółów. Pomyślałam wtedy – oby była to jedyna rzecz, która nam dzisiaj nie wyjdzie… O Boże, jak ja się myliłam…

Cel: Tbilisi

Materiały i metody: Taksówka na lotnisko: 10 GEL, marszrutka Mestia – Zugdidi: 20 GEL/os, nocny pociąg Zugdidi – Tbilisi (sypialny, 4 miejsca w przedziale, odjazd 22:15, przyjazd 6:45) – 18 GEL/os.

Przebieg: Dwa tygodnie temu zarezerwowaliśmy lot z Mestii do Tbilisi, niewielką, dotowaną linią obsługiwaną przez biuro Vanila Sky. Na stronie nie dało się kupić biletów dla kilku osób na raz, ale bardzo sympatyczna Nina z Vanila Sky szybko odpisała na maila, 4 miejsca były dostępne, lot trwa tylko godzinę i kosztuje okazyjne 65 GEL. Martwiliśmy się trochę o sposób zapłaty, widniała możliwość przelew lub na 3 dni przed lotem w biurze w Tbilisi, ale Nina zapewniła nas, że możemy zapłacić w dniu lotu na lotnisku, nasza rezerwacja będzie czekać! Trochę dziwne, ale po kilku zapewnieniach napisała tak właśnie: „YOU CAN PAY DIRECTLY TO THE AIRPORT IN MESTIA ON YOUR FLIGHT DAY, TILL 27 JUNE YOUR RESERVATIONS WILL BE IN THE SYSTEM DON’T WORRY ABOUT IT…”. Dzień przed lotem dzwoniliśmy jeszcze na lotnisko, tam równie potwierdzono naszą rezerwację, że mamy być na 13 na lotnisku i tyle. Dzisiaj stawiliśmy się grzecznie na lotnisku a pani mówi, że nasza rezerwacja została anulowana, bo nie zapłaciliśmy wczoraj! I że niestety zostały tylko 3 miejsca na ten lot… Tak karczemnej (i bezowocnej) awantury nie zrobiłam chyba nigdy w życiu… Na nic się zdało błaganie, proszenie, grożenie… Przeszliśmy przez 5 etapów żałoby nad naszym niedoszłym lotem. Było zaprzeczenie – to musi być jakiś błąd systemu, ktoś zarezerwował przez stronę i w biurze, może ktoś nie dojedzie na ostatni moment; był gniew – i to jaki gniew, myślałam, że rozsadzi mnie od środka, jak tak można traktować ludzi, jest przecież napisane w tym mailu, że możemy płacić na lotnisku, co my mamy teraz zrobić?; było targowanie się – może siądziemy na jednym miejscu we dwie osoby, może komuś trzeba zapłacić, żeby nie leciał?; była depresja – taka strata, trzeba było jechać na to lotnisko dzień wcześniej i sprawdzić… Na końcu zawsze przychodzi akceptacja: szkoda tylko czasu, który stracimy w marszrutkach do Tbilisi (jakieś 8 godzin minimum), szkoda widoku na ośnieżone szczyty Kaukazu z lotu ptaka…
Jeszcze tylko werbalnie wyżyłam się na Ninie, do której zadzwoniły panie z lotniska, mieszała się w zeznaniach, przepraszała, ale nic z tego przecież nie wynika – w końcu się rozłączyła w połowie rozmowy. Nie ma odpowiedzialnych – lotnisko wini Vanila Sky, Nina z Vanila Sky wini „operatora”, który bez wpłaty anulował nasz bilet. Kim jest „operator” skoro Vanila Sky jest wyłącznym dystrybutorem biletów na te loty? Nie wiadomo. Rażąca niekompetencja, zero odpowiedzialności i straszliwy brak profesjonalizmu. Pamiętacie, jak napisałam, że idea zrobienia ze Swanetii Szwajcarii Kaukazu jest skazana na sukces? Chyba widzę fatalną skazę w tym planie – czynnik ludzki. Tak jak przy głównej ulicy w Mestii, przy nowych, jeszcze nie oddanych do użytku, opustoszałych budynkach są powybijane oka, a w środku urzędują krowy i łajno ścielę się gęsto – tak na nic nie zdadzą się eleganckie fasady i piękne pomysły, jak w środku jest po prostu gnój…

***

Po przyjeździe do Zugdidi mogliśmy wybrać marszrutkę albo nocny pociąg do Tbilisi. Było już po 16.30, wiec nic i tak w tym Tbilisi byśmy dzisiaj nie zwojowali, a przejazd serpentynami Kaukazu był bardziej męczący niż można by się spodziewać. Zdecydowaliśmy się na nocny pociąg, i chiwle odpoczynku w Zugdidi. Nie ma w tym mieście nic ciekawego, przypomina przerośnięty Symferopol – tylko ludzie są znacznie milsi. Jedyny pozytyw tego całkowicie straconego i nieudanego dnia…

***

Nasze pierwsze spotkanie z gruzińską koleją wypadło trochę wcześniej niż planowaliśmy. Generalnie wagony wyglądają elegancko – ale ku naszemu przerażeniu okazuje się, że okna są nieotwieralne. A jest ze 40 stopni w tym przedziale. Konduktor uspokaja, że jest „klimatyzacja”, faktycznie po jakimś czasie włącza się lekko chłodnawy nawiew – ale przy temperaturach na zewnątrz to dalej nie jest optymalna temperatura do spania… Cóż, chyba chcieli zmodernizować kolej – ale wszystko bym dała żeby wpuścić trochę nocnego powietrza do tego przedziału!
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (8)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (5)
DODAJ KOMENTARZ
zula
zula - 2016-06-28 19:07
Przeżyliście istny horror - aż przykro czytać ,że tak było!
Nie zostawiłabym sprawy biletów ot tak. Przecież w systemie musi być ślad rezerwacji - warto napisać do NACZELNEGO linii lotniczych Vanila Sky i opisać jak było- powodzenia :)
 
mamaMa
mamaMa - 2016-06-28 20:16
Smutna i ponura historia, zupelnie niepotrzebna na TAKIM wyjezdzie...
A krowy w miejscu opuszczonym (na takie wyglada) sa alegoria fantastyczna:-)
 
Darek
Darek - 2016-06-28 23:17
ups.. to jak nic dało o sobie znać prawo morfiego....
niestety na nie zawsze można "liczyć"....
z drugiej strony to jednak pocieszające, że w jakimś sensie przestrzegają procedur i nie zabierają nadlimitowych pasażerów...
Ale szkoda..... bardzo szkoda...
Mam nadzieję, ze macie już limit pecha wyczerpany z nawiązką..
i dalej będzie już zgodnie z planem...
 
marianka
marianka - 2016-06-28 23:50
Ale mi przykro to czytać!
Straszna niekompetencja i olewanie klientów! Trzymam kciuki, żeby była to ostatnia taka nieprzyjemna sytuacja na wyjeździe!
 
migot
migot - 2016-06-29 20:35
Sytuacja była na prawdę nieciekawa... ale cóż, trzeba to było zostawić za sobą i ruszyć dalej. Nie wiem, czy jakkolwiek uda nam się pociągnąc do odpowioefzialności Vanila Sky... Ale mam zamiar opisać tę historię na wielu forach, żeby nikt się już tak strasznie jak my nie rozczarował...
 
 
migot
Magdalena M
zwiedziła 15% świata (30 państw)
Zasoby: 251 wpisów251 454 komentarze454 4371 zdjęć4371 1 plik multimedialny1