Geoblog.pl    migot    Podróże    Sprawozdania z podróży po Ameryce Południowej (2011)    Lima - klamra kompozycyjna
Zwiń mapę
2011
28
wrz

Lima - klamra kompozycyjna

 
Peru
Peru, Lima
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 18055 km
 
Wstęp: Lima – dzień ostatni.

Cel: Pamiątki, pamiątki i jeszcze raz pamiątki. Ach, no i zobaczyć wreszcie limskie Plaza de Armas!

Metody i środki: Hostel Espana – 63 PEN za noc/3 os.

Przebieg: Słońce ostatni raz wschodzi dla nas w czasie tej podróży na kontynencie południowoamerykańskim, i do tego – co jest dla nas kompletną nowością – pokazuje swoją złotą tarczę nawet w wiecznie zamglonej Limie! Chyba na znak nadchodzącej wiosny, i by pokazać nam, że stolica Peru nie jest wcale taka straszna – zalewa swoimi ciepłymi promieniami uliczki i place. Budzimy się w niezwykle zadbanym, kolonialnym hostelu Espana – jeśli chodzi o standard przebyłyśmy niewyobrażalną drogę – od ciemnego, podejrzanego hosteliku Belen, po wycyzelowany i przywrócony do dawnej świetności pałacyk Espana. Nie ma też równych nam w targowaniu się, hiszpański – level T2 (turysta średniozaawansowany) zdałybyśmy z wyróżnieniem. W końcu docieramy także na Plaza de Armas – i robimy dla poparcia tego dokonania stosowną dokumentację fotograficzną. Znajdujemy nawet płytę z niezapomnianym utworem Ya No Sere Tu Pañuelito, który towarzyszył nam codziennie przez pierwsze dwa tygodnie – był to prawdziwy hit rejonu Selvy. Pakujemy bagaże – i w drogę, do domu!

Dyskusja wyników i wnioski: Czy Amerykę Południową da się lubić? Raczej nie… Ją się albo kocha, albo nienawidzi – albo - co chyba najczęstsze, i jedynie pozornie sprzeczne – kocha i nienawidzi jednocześnie. Te wszystkie mañana, te niestrawności po wątpliwej świeżości specjałach, te zimne prysznice, brud, smród i ubóstwo codziennie kontrastują z niezwykle różnorodną i zachwycającą przyrodą, świeżymi sokami i kolorowymi strojami Indianek, legendami o skarbach i zabytkami zupełnie obcych dla nas kultur, powolnym tempem życia, które ma swój niezmienny rytm, przerywany od święta do święta wybuchami ludycznej radości w wielogodzinnych, ulicznych paradach i procesjach… I ta radość z tego, że byłem, zobaczyłem, spróbowałem i przeżyłem – a w zasadzie przeżyłyśmy - wszystkie we trójkę – naszą pierwszą, wielką podróż do Ameryki Południowej!
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (10)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
migot
Magdalena M
zwiedziła 15.5% świata (31 państw)
Zasoby: 287 wpisów287 596 komentarzy596 5192 zdjęcia5192 1 plik multimedialny1