Geoblog.pl    migot    Podróże    Sprawozdania z podróży po Ameryce Południowej (2011)    Epilog - ku przestrodze...
Zwiń mapę
2011
29
wrz

Epilog - ku przestrodze...

 
Polska
Polska, Kraków
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 29588 km
 
Każda niezwykła podróż powinna mieć niezwykłe zakończenie… Nasze niestety takie było, choć „niezwykłe” było również ekstremalnie niemiłe i kosztowne…

A zaczynając od początku… Nasz bilet lotniczy został wystawiony z Madrytu do Limy (z przesiadką w Paryżu) oraz z Limy do Madrytu (z przesiadką w Amsterdamie). Pojawił się pomysł, by wracać już z samego Amsterdamu, bo droga krótsza i w ogóle bliżej… Problem jest z nadaniem bagażu nie do Madrytu, a do Amsterdamu. By dowiedzieć się, czy taka operacja będzie możliwa (z takim, a takim biletem, takim, a takim lotem, z takiego do takiego miejsca) nasi bliscy obdzwonili infolinię KLM wielokrotnie, otrzymujące informacje że: a) bez problemu nadamy, gdy pani w okienku w Limie będzie miała dobry humor; b) nawet jak nie uda nam się nadać do Amsterdamu, to i tak bagaże nie „wsiądą” bez nas na pokład maszyny lecącej do Madrytu i odbierzemy je bez problemu z „biura zaginionego bagażu” na holenderskim lotnisku. Posiadając tę wiedzę zorganizowałyśmy sobie powrót z Amsterdamu.

Pierwsza opcja odpadła w Limie, pani użyła magicznych słów „system” i „nie da się” wielokrotnie, potwierdzając jednak wersję b). B jak „bez problemu”. Jakież było nasze zdziwienie, gdy po 12 godzinach spokojnego i przyjemnego lotu kolejna pani powiedziała, że owszem – możemy odebrać nasz bagaż z „biura bagażu zaginionego” czy jakakolwiek jest tego miejsca poprawna nazwa, lecz tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty manipulacyjnej w wysokości… 275 Euro. Przed oczami zobaczyłyśmy wszystkie gwiazdy andyjskiego nieba, nie pomogły prośby i groźby, płacz i zgrzytanie zębami – jeśli z własnej woli przerywamy taki lot i rezygnujemy z lotu do Madrytu musimy uiścić tę horrendalną opłatę, która zasadniczo stanowiła ok. 1/3 naszych wydatków poniesionych na miejscu, podnosząc tym samym cenę wycieczki dość znacząco.

Ludzie z call-center KLM przeprosili nas bardzo, powiedzieli, że nie mieli takich informacji i że niestety zapłacić musimy, lecz żebyśmy pisały reklamacje – a oni zwrócą nam koszt odzyskania bagażu. Oczywiście czas mija, nasze reklamacje pozostają bez odpowiedzi ( na dzień 14 listopada) a na naszych portfelach boleśnie odbił się ostatni dzień podróży… Tak to już właśnie jest, półtorej miesiąca w odległej, owianej fatalną sławą dotyczącą kradzieży Ameryce Łacińskiej – i nic, nie ukradziono nam ani sola, a tutaj, w przyjaznej, rodzinnej Europie – na powitanie zdzierają z nas 275 Euro…



Przygoda ta pozostawiła pewien niesmak, który wpłynął na istotne opóźnienie w aktualizacji na blogu ostatnich dni naszej podróży… Do tego doszły studia, święta i tak dalej… Zresztą tak to już jest ze sprawozdaniami, kto je kiedykolwiek pisał - ten wie - zawsze oddaje się je z opóźnieniem ;)

 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (7)
DODAJ KOMENTARZ
michalp44
michalp44 - 2011-11-14 23:04
Może trudno w to uwierzyć, ale znam ten ból dodatkowego kosztu w ostatni dzień wyjazdu. Z tym, że mój wyjazd trwał 4 dni, więc jego skromny budżet został przebity trzykrotnie przez konieczną naprawę:P. Szczegóły - u mnie w profilu:).
 
Mario
Mario - 2011-11-14 23:40
Najwazniejsze ze Wy wrocilyscie cale i zdrowe, a pieniadze... szkoda ze stracone w taki sposob i to w Europie... ale przeciez pieniadze to nie wszystko, tego co zobaczylyscie i przezylyscie nie da rady nikt od Was odkupic nawet za MILION EURO
 
migot
migot - 2011-11-19 10:20
Co racja to racja:) A my dziękujemy wszystkim, którzy dzielnie śledzili i komentowali naszego bloga - i mamy nadzieję, że spotkamy się przy jakiejś kolejnej podróży...:)
 
nola76
nola76 - 2013-01-26 15:44
hello:)
w końcu udało mi się przeczytać i obejrzeć całą relację z wyprawy:) napewno skorzystam z Twoich rad i będę omijać co poniektóre miejsca;) nie wiedziałam, że tak się zakończyła Wasza przygoda. Szkoda tej kasy straconej w taki beznadziejny sposób, ale to tylko pieniądze... najważniejsze jest to co przeżyłyście i zobaczyłyście!:)
pozdrawiam:)
 
migot
migot - 2014-07-05 23:42
Owszem, to tylko pieniądze - z perspektywy czasu widzi się to nawet wyraźniej... Teraz, gdy wydatek w końcu jakoś się zamortyzował, niemal jest wymazany ze wspomnień... Ale jest cenna lekcja na przyszłość, mam nadzieję, że również dla każdego kto trafi na tego bloga - może komuś oszczędzi niepotrzebnej troski... Dzięki Nola za odwiedziny :)
 
GlobTrotuar
GlobTrotuar - 2014-10-07 01:42
Fajna podróż, szkoda, że taka przygoda finansowa na koniec, ale linie lotnicze rządzą się swoimi prawami... drobne druczki i te sprawy... A jak wyglądało rozpatrzenie reklamacji przez KLM? Oddali cokolwiek?!
 
migot
migot - 2015-01-02 22:52
Niestety, nic nie oddali :(
 
 
migot
Magdalena M
zwiedziła 15.5% świata (31 państw)
Zasoby: 301 wpisów301 681 komentarzy681 5637 zdjęć5637 1 plik multimedialny1