Geoblog.pl    migot    Podróże    Sprawozdania z podróży po Ameryce Południowej (2011)    Przejazd kombinowany
Zwiń mapę
2011
08
wrz

Przejazd kombinowany

 
Peru
Peru, Aguas Calientes
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 15026 km
 
Wstęp: W życiu jest zawsze tak, że ma się albo czas, albo pieniądze. My w zasadzie w obu obszarach ‘nie mamy czym szastać´, lecz jako studentki zdecydowanie bardziej dysponujemy tym pierwszym... Istnieje kilka sposobów, by dotrzeć do Aquas Calientes. Najprostszy to pociąg turystyczny, który kosztuje min. 35$ (do 70$) w jedna stronę, w zależności od godziny. Można wybrać także szlak pieszy, Inka Trail – o długich terminach zapisu a do tego dość kosztowny. Jest kilka alternatywnych, ale dłuższych szlaków – dla tych, którzy mają bardzo dużo czasu, lub bardzo lubią trekingi. Istnieje też trzecia opcja, najkorzystniejsza cenowo i akceptowalna czasowo – tzw. sposób kombinowany.

Cel: Dotrzeć tanio i przed zmrokiem do Aquas Calientes.

Metody i środki: Poranny autobus do Quillabamba, przez St. Maria – 10PEN = 5h. Z St. Maria do St. Teresa należy złapać taksówkę (lub cokolwiek innego), ok. 10 PEN =1h. Z St. Teresa colectivo lub taksówka do Hidroelectrica, 4-5PEN =0,5h. Dalej 11 km ścieżką obok torów, do Aquas Calientes (2.15h-3h), alternatywą jest pociąg, za który o godzinie 16.30 zażyczono sobie 18$.

Przebieg: Gdy tylko trafiłyśmy rano na odpowiedni dworzec kobiety w kilku okienkach zaczęły krzyczeć i wymachiwać rękami – St. Maria, St.Maria – pokazując wszystkie dziesięć palcy, symbolizujące zachęcającą cenę (10PEN). O ósmej ruszamy na 5-godzinną przejażdżkę po drogach i bezdrożach, w trakcie której pokonujemy przełęcz położną na ponad 4000m.n.p.m., by znaleźć się w tropikalnym lesie mglistym, pełnym kwiatów i roślin niekiedy bujniejszych niż te widziane w selvie Amazonii.
W St. Maria poznałyśmy parę młodych ludzi z Limy, którzy wybrali te sama drogę. W 5 osób wynegocjowaliśmy trochę niższą cenę i zapakowaliśmy się do starej toyoty combi. Chłopak wskoczył do bagażnika, wygodnie się rozłożył i jakież było jego zdziwienie jak po drodze dosiadło się do niego małe dziecko. W pięcioosobowym samochodzie była nas siódemka! Mknęliśmy po krętej, utwardzonej drodze mając po jednej stronie skalną ścianę, a po drugiej przepaść. Jeszcze tylko jedno colectivo i dziarsko ruszamy wzdłuż wąskich torów. Obchodzimy wzgórze, na którym rozlokowano tajemnicze miasto Inków, co ciekawe z dołu praktycznie nie można go dostrzec. Podczas marszu widoki były tak piękne, że nawet, jeśli pociąg byłby znacznie tańszy i tak warto wybrać tę opcje...

Nim nastał zmrok dotarłyśmy do miasta, które przypomina szwajcarski kurort. Po tak długim dniu wybrałyśmy się do pobliskiego sklepu po zasłużoną butelkę piwa. Słowo ‘drogi’ nabrało nowego znaczenia – 8 PEN za półlitrowa Cusqueñe.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (12)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
Darek....
Darek.... - 2011-09-15 00:00
Madzik... a obrazki gdzie?....
czekamy na blog bogato ilustrowany....
 
 
migot
Magdalena M
zwiedziła 15.5% świata (31 państw)
Zasoby: 287 wpisów287 596 komentarzy596 5192 zdjęcia5192 1 plik multimedialny1