Geoblog.pl    migot    Podróże    Sprawozdania z podróży po Ameryce Południowej (2011)    Co śpiewa w Ukajali?
Zwiń mapę
2011
21
sie

Co śpiewa w Ukajali?

 
Peru
Peru, Bello Horizonte
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 12189 km
 
Wstęp: Poranek rześki, czekamy na słońce, które się nie pojawia. W zamian za to jest wiatr, robi się tak nieprzyjemnie, że zawijamy się szczelnie w śpiwory i wisimy w hamakach jak robaczki w kokonikach. O tym, że w tropikach może być tak zimno, nikt nam nie powiedział… Potem zaczyna się prawdziwa burza, ściana deszczu przetacza się przez pokład i zmywa z niego wszystko... Nasze strategicznie przewiewne miejsca zalała woda niemal po same hamaki.

Cel: Przetrwać tropikalny sztorm i niezmiennie - dotrzeć do Iquitos.

Przebieg: Trochę się wypogodziło. Rozejrzyjmy się dookoła: hamak przy hamaku, dorośli leżą leniwie całe dnie, dzieciaki biegają wszędzie po górnym pokładzie, szarżują plastikowymi autkami i całym impetem swoich małych, umorusanych ciałek, turlają się po podłodze, na której my boimy się stąpnąć bosą stopą… Równolegle leci kilka radyjek i lovesongów z telefonów komórkowych, huczy nasz Henry buchając bardzo groźnie smoczym dymem ze smoczoksztaltnego komina, a gdy rozlegnie się dźwięk uderzania czymś metalowym na pokładzie niżej - zaczyna się wędrówka ludów po posiłek. A my w samym środku tego kosmosu!

Pytamy, kiedy będziemy w Iquitos – wczoraj obowiązywała wersja wtorek, środa. Dzisiaj jest to już definitywnie środa. Pierwsze śniadanie: rodzaj słodkiej zupy mlecznej/kleiku z ryżem. Potem znowu obiad – wczoraj jeszcze niepewnie, jeden kubek na trzy osoby, teraz już każda maszeruje po swoją porcję ryżu z kurczakiem. Jest i kolacja – zupa. Niepewnie napełniamy jeden kubeczek, dostajemy gęsty, klejący się płyn z ryżem, pojedynczą marchewką i kawałkiem… kurczaka – ulga. Gdy wspólnie konsumujemy tę wieczerzę siedzącą koło nas rodzina nie wytrzymuje i pyta:
- Dlaczego bierzecie jedną porcję na trzy, to jest caldo de pollo, rosół z kurczaka, u was jest jakiś inny?
- Nie... Tylko bałyśmy się, że to zupa z żółwia… - i wszyscy wybuchamy śmiechem, pierwsze lody zostają trwale przełamane lodołamaczem poczucia humoru…
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (14)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (3)
DODAJ KOMENTARZ
zula
zula - 2011-08-27 17:06
Podróż nie należała do przyjemnych choć można poznać coś zupełnie innego- powodzenia i słońca !
 
rickarambo
rickarambo - 2011-08-27 19:22
ja bym bardziej zjadla zupe z zolwia niz ich rosol ze wszystkich czesci kury!
 
migot
migot - 2011-08-27 21:07
zupa z zolwia niestety byla poza zasiegiem naszych rak!

I serdecznie dziekujemy za wszystkie komentarze, ktore bardzo nas ciesza. To niesamowicie przyjemne uczucie, ze tak uwaznie sledzicie co tam u nas;)
 
 
migot
Magdalena M
zwiedziła 15.5% świata (31 państw)
Zasoby: 287 wpisów287 596 komentarzy596 5192 zdjęcia5192 1 plik multimedialny1