Geoblog.pl    migot    Podróże    Sprawozdanie z podróży do USA: Floryda i Big Easy (+ Bahamy) (2026)    Bagna Luizjany
Zwiń mapę
2026
05
mar

Bagna Luizjany

 
Stany Zjednoczone Ameryki
Stany Zjednoczone Ameryki, Sidell
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 11291 km
 
Wstęp: Choć w okolicy Nowego Orleanu jest sporo terenów bagiennych, mokradło Honey Island uważane jest za jedno z bardziej dziewiczych w regionie. Stało się więc popularnym celem wycieczek po tzw. bayou, żeglownych kanałach wolno płynącej wody otoczonych zwartym, zalanym lasem tworzącym nieprzebyte i mroczne bagna (ang. swamp). Tereny te wyraźnie różnią się od otwartych, zalanych, trawiastych równin Florydy (które my również zwyczajowo nazywamy bagnami, choć w języku angielskim jest na nie osobne określenie - marshes). Więc o ile bagna są jednym z motywów przewodnich tej wycieczki, tak mam nadzieję, że Czytelnik doceni ich różnorodność – ja byłam nią zachwycona!

Cel: Bayou i tajemnicze bagniska Luizjany.

Materiały i metody: *Wycieczka: Cajun Encounters – wycieczka po Honey Island Swamp - 37,75$.
*Na miejsce dotarliśmy wynajętym autem, choć jest opcja wykupienia transportu z NOLA.

Przebieg: Gdy przybywamy na miejsce kręci się tam sporo osób - Cajun Encounters to jedna z popularniejszych (ale i lepiej ocenianych) firm organizujących tego typu wycieczki. I faktycznie, wszystko jest tu profesjonalnie zorganizowane - Kolejne grupy turystów dzielone są na łódki sekwencyjnie opuszczające przystań. Choć o podobnej godzinie wypływało ich z sześć, mijaliśmy się z nimi z rzadka – nie było wrażenia nadmiernej turystycznej masowości w tym przedsięwzięciu.

Pierwsze kilkanaście minut płyniemy – i to z całkiem sporą prędkością – szeroką rzeką Perl, aż kapitan-przewodnik decyduje się odbić w wąski kanał. W Luizjanie właśnie zaczyna się wiosna – ponoć poprzednie dwa tygodnie były wyjątkowo ciepłe jak na ten okres, i – ku mojej wielkiej radości – na brzegach pojawiają się świeże trawy i byliny, na drzewach młode liście. Nieśmiało zaczynają kwitnąć irysy luizjańskie – jeszcze bladofioletowe, nim z czasem nabiorą intensywnego odcienia. To właśnie one są kwietnym symbolem Luizjany, a „liliowy” kształt ich kwiatów znajdziemy na kreolskiej fladze i emblemacie lokalnej drużyny footballu amerykańskiego – New Orleans Saints. Popołudniowe słońce sączy się przez tę młodą zieleń i odbija w tafli brunatnej wody, od czasu do czasu przecinanej głową żółwia lub pyskiem aligatora. Faunę uzupełniają różne brodzące ptaki, przeważnie czaple; spotykamy nawet jednego szopa pracza – wołanego przez kapitana „George” i kuszonego rzucanymi przez przewodników przysmakami…

Zarośla gęstnieją, tajemniczości dodają girlandy zwisających epifitów - oplątwy brodaczkowej, zwanej „hiszpańskim mchem” – choć nie jest to ani mech, ani nie pochodzi z Hiszpanii… Rdzennej ludności przypominał on jednak brody przybywających tu Hiszpanów (często po wielu tygodniach morskiej podróży, więc faktycznie musiały być dość imponujące), i stąd miał być zapożyczony ten geograficzny przydomek…

Jednak najważniejszą rośliną tworzącą ten ekosystem jest zdecydowanie cypryśnik błotny - z angielskiego zwany łysym (bald cypress), bo faktycznie traci zimą igły… Szczęśliwie i on zaczyna się zazieleniać – przełamując monotonię popielatych gałęzi i solidnych, rozgrzeszających się ku ziemi pni. Łódź powolnie meandruje między starymi, sękatymi korzeniami oddechowymi tych doskonale przystosowanych do podmokłego terenu drzew. Dzięki naturalnym, korzennym „podporom” są wyjątkowo odporne na wiatr, świetne do rekultywacji terenów narażonych na huragany. Spokojnie mogą trwać przez wieki – okazy najstarszych cypryśników są wśród potwierdzonych rekordzistów długowieczności, mających po 1000 i 2000 lat. Nie straszne im susze i zalania, mogą przetrwać huragany, jednak nie są w stanie wytrzymać słonej wody – zasolenie już na poziomie 2 promili (poziom „przesolonej zupy”) powoduje, że zaczynają umierać. Problem narasta, bo podnoszący się poziom oceanów sprawia, że w nadbrzeżne tereny podmokłe wdziera się słona woda, niszcząc przybrzeżne lasy bagienne. Tylko w latach 1996–2016 wybrzeże Atlantyku i Zatoki Meksykańskiej utraciło blisko 13 tys. km² (powierzchnia woj. świętokrzyskiego) zalesionych terenów nadbrzeżnych, zmieniając je w słonawe bagno pełne kolczastych krzewów i bladych kikutów obumarłych cypryśników. Rocznie ma znikać kolejne 700 km², czyli trzykrotnie szybciej niż w przypadku światowych lasów namorzynowych, długo uważanych za jedne z najbardziej zagrożonych ekosystemów. W tym tempie do końca stulecia stracimy wszystkie przybrzeżne lasy bagienne…

120 lat temu cypryśnikowe lasy były prawdziwą Amazonią Ameryki Północnej, pokrywając na południu ponad 16 mln ha mokradeł. Były domem dla wspaniałych dzięciołów wielkodziobych, delikatnych lasówek żółtych i wielkich stad papug karolińskich, nie wspominając już o niezmierzonym bogactwie gatunków wodnych. Ochrona bagien nie jest jednak tematem modnym. Prawdę mówiąc, bagna są chyba jedynym ekosystem który był przez rząd federalny niszczony w sposób zaplanowany.
Ustawa o terenach bagiennych (The Swamp Land Act) z 1850 r. i inne jej podobne dały własność tych obszarów kilku południowym stanom, pod warunkiem że dochody z ich sprzedaży zostaną przeznaczone na meliorację.
W przeciwieństwie do swoich bliskich krewnych: sekwoi wiecznie zielonych i mamutowców, cypryśniki nie mają nikogo, kto by wstawiał się za nimi tak, jak robi to np. liga ratowania sekwoi (Save the Redwoods League). Gdy tylko drwale wymyślili zrywkę podwieszaną, parowe skidery i inne technologie pozwalające im sięgać w głąb bagien, zaczęli ciąć bez opamiętania, zmieniając hektary wiekowych drzew w sajding, gonty, nawet skrzynki na banany, aż pozostały tylko najbardziej odizolowane skupiska cypryśników. W efekcie znikły również papugi karolińskie, dzięcioły wielkodziobe i lasówki żółte.

Lasy na wodzie, J.K. Bourne Jr., National Geographic Magazine, 09/2023

Biorąc pod uwagę jak kruchy to ekosystem, tym bardziej doceniamy tę piękną, popołudniową przejażdżkę… Zdaje się, że coraz bardziej doceniają go i sami mieszkańcy, otaczając systemową ochroną. Rozlewiska i bagna są wszakże elementem kultury Luizjany. Zwierzęta upolowane i wyłowione w tych dzikich ostępach stanowiły podstawę diety pokoleń cajuńczyków i do dziś królują w menu regionalnych restauracji. W czachach prohibicji, co bardziej charakterystyczny cypryśnik (tzw. Whiskey Tree) był miejscem spotkań bimbrowników, którzy tu się ukrywali i handlowali nielegalnym alkoholem. Dzisiaj odosobnione chatki a nawet większe domy daleko w głąb bagnisk, nad brzegami rzek i kanałów, są świętym miejscem weekendowych wypadów – jak nasz „domek w górach”. Większość to opcje letniskowe, choć są i domy całoroczne (małą „osadę” mijamy pod koniec wycieczki). Można tu oddawać się łowieckim i wędkarskim hobby (łowienie sumików to celebrowany obyczaj), można w spokoju upijać do półprzytomności, można też po prostu siedzieć w ciszy w parne, letnie wieczory…
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (44)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
migot
Magdalena M
zwiedziła 26.5% świata (53 państwa)
Zasoby: 574 wpisy574 1711 komentarzy1711 13224 zdjęcia13224 5 plików multimedialnych5