Geoblog.pl    migot    Podróże    Sprawozdanie z podróży do USA: Floryda i Big Easy (+ Bahamy) (2026)    Plantacje
Zwiń mapę
2026
05
mar

Plantacje

 
Stany Zjednoczone Ameryki
Stany Zjednoczone Ameryki, Vacherie
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 11190 km
 
Wstęp: Popularnym celem jednodniowych wycieczek z Nowego Orleanu są imponujące i pieczołowicie restaurowane posiadłości dawnych plantatorów południowej Luizjany, rozsiane nad meandrującymi zakolami Missisipi. Między Baton Rouge i NOLA znajdowało się ich kiedyś ponad 400! Eleganckie, często kilkukondygnacyjne budowle sprzed wojny Secesyjnej, z kolumnadami i galeriami balkonów. Otoczone wiekowymi dębami, położone pośrodku rozległych, wypielęgnowanych trawników - są historycznym świadectwem uprzywilejowania i bogactwa białych elit budowanego katorżniczą pracą i cierpieniem rzesz ich czarnych niewolników. W poszczególnych plantacjach ta druga strona medalu jest akcentowana z różną starannością – za tę najlepiej przedstawiającą historię niewolnictwa uchodzi Whitney Plantation. Jednak przyznam się bez bicia, że tym razem nad aspektem edukacyjnym wygrał ten estetyczny…

Cel: Oak Alley Plantation

Materiały i metody: W Nowym Orleanie jest wiele wycieczek, które pozwalają zobaczyć jednego dnia zarówno którąś z plantacji jak i luizjańskie bagniska bayou (o czym będzie później) - ich ceny zaczynają się od jakichś 130$ od osoby. Jednak nie jesteśmy fanami zorganizowanych wycieczek, a po przestudiowaniu ofert okazało się, że zwykle nie oferują tych terenów bagiennych, które najbardziej chciałam zobaczyć… Stanęło więc na wynajmie auta i samodzielnie zorganizowanym objeździe.
*Wstępy i wycieczki: Oak Alley Plantation (ze zwiedzaniem posiadłości, rezerwowane z wyprzedzeniem) – 32,70$.
*Wynajem auta: 220 PLN, Hertz – odbiór w centrum miasta, zwrot na lotnisku przed świtem kolejnego dnia – co pozwoli uniknąć dodatkowej opłaty za taksówkę o nieludzkiej, porannej porze… Niestety auto nie było zatankowane do pełna, więc starając się zwrócić z odpowiednią ilością benzyny przestrzeliłyśmy, tankując koło 8 galonów za ok. 22$. Było to trochę więcej niż spaliłyśmy przejeżdżając tego dnia jakieś 200 mil (320 km).

Przebieg: Żeby lepiej zrozumieć kontekst, w jakim te plantacje powstawały, wypada powiedzieć kilka słów o historii Luizjany. Choć konkwistadorzy przemierzali te obszary krótko po odkryciu Ameryki przez Kolumba, nie założono tu stałych kolonii – oczy Hiszpanii zwróciły się w stronę znacznie zasobniejszych terenów dzisiejszego Meksyku. Miejscem zainteresowali się pod koniec XVII wieku Francuzi, którzy dotarli do ujścia Missisipi od północy, drogą rzeczną. Przejęli je we władanie i nazwali na cześć Ludwika XIV Luizjaną. Był to znacznie większy obszar niż obecny stan o tej nazwie; w szczycie świetności ciągnął się ukośnie, na północny zachód, aż po granicę z Kanadą. Kolonia nie rozwijała się jednak tak szybko i tak lukratywnie, jak mieli nadzieję Francuzi, a w 1763 roku, po klęskach z Anglikami w wojnie siedmioletniej, Luizjana przeszła pod panowanie Hiszpanii. Niemniej, wciąż dominował język i kultura francuska, wkrótce zasilona przez uciekinierów z Akadii (wybrzeże obecnej wschodniej Kanady) – francuskich osadników wysiedlonych z tamtego obszaru przez władze Wielkiej Brytanii. Kulturowa spuścizna tej fali emigracji stanowi trzon tożsamości Cajunów, którzy jeszcze do początku XX wieku mówili francuskim dialektem, przez wieki byli ubogimi farmerami i myśliwymi, ubogacającymi dietę wszystkim co można było złapać i wyłowić na bagnach. Cajun (/ˈkeɪdʒən/) to obecnie jedna z bardziej rozpoznawanych „marek” USA, która sprzedaje muzykę, jedzenie i wizję „prawdziwego, tradycyjnego Południa” – choć do stosunkowo niedawna Cajuni byli obiektem drwin, zacofanymi „wieśniakami z bagien”…

Na przełomie XVIII i XIX wieku Luizjana wróciła na krótko pod kuratelę Francji, jednak po rewolucji amerykańskiej i francuskiej oraz po falach buntów niewolników na Haiti Napoleon uznał, że lepiej to trudne w kontroli terytorium sprzedać Amerykanom, niż je stracić. I tak w 1803 roku Luizjana dołączyła do USA, a wkrótce stała się kolejnym, 18. stanem. Integracja nie była jednak całkowicie bezproblemowa – z jednej strony powszechność języka francuskiego, z drugiej funckjonowały tu równoległe światy wolnych i zniewolonych osób czarnoskórych – coś, co nie było powszechne w pozostałych południowych Stanach…

Pierwsza połowa XIX wieku to rozkwit lukratywnych plantacji – jedna z najbardziej okazałych to właśnie Oak Alley Plantation, której obecna nazwa pochodzi od szpaleru wiekowych dębów wirginijskich ocieniających długą aleję wiodącą od rzeki do posiadłości (zwanej The Big House). O ile rezydencja jest ładnie odrestaurowana (niestety nie wolno robić zdjęć!), wycieczka z przewodnikiem po jej wnętrzach ciekawa i przedstawiająca zrównoważoną perspektywę i losy tak gospodarzy jak i niewolników, tak to, co robi zdecydowanie największe wrażenie to właśnie te wspaniałe dęby. Długa aleja biegnie od rezydencji do rzeki – i choć teraz wydaje się to małe intuicyjne, na początku XIX w. to Missisipi było podstawową arterią komunikacyjną. Bogaci włościanie podróżowali wtedy parowymi statkami do Nowego Orleanu – robić zakupy, dobijać tragów i korzystać z bogatego życia kulturalnego miasta.

Tę konkretną plantację założyła w latach 30. XIX w. można, kreolska rodzina potentatów produkcji cukru trzcinowego – prawdziwego „Złota Południa” USA. Dla porządku trzeba wyróżnić tutaj wielorakie znaczenia słowa Kreol (a i tak nie wyczerpię wszystkich definicji). Pochodzi od francuskiego créole i pierwotnie odnosiło się do mieszkających w Ameryce Łacińskiej i południowych stanach USA białych potomków imigrantów z Półwyspu Iberyjskiego i Francji, którzy byli kulturowo odrębni od świeższej imigracji z kontynentu – i to taka właśnie kreolska arystokracja zakładała plantacje Luizjany. Później określano tak ludność pochodzenia mieszanego, lub (szczególnie w tym rejonie, jeszcze przed wojną secesyjną) – wolnych kolorowych. Łącznikiem kulturowym było pochodzenie (urodzenie w Nowym Świecie), język francuski i katolicyzm. Obecnie mówi się tak czasem na całą ludność stanu Luizjana, niezależnie od koloru skóry, choć częściej odnosi się do osób związanych z kulturą i tradycją francuską (i odróżnia od francuskojęzycznych Cajunów). Aby sprawę dalej skomplikować, Kreolem nazywa się też zwyczajowo wszystkich mieszkańców Karaibów, mieszkańców Nowego Orleanu, a także pewne grupy etniczne wyspy okalających Afrykę – od Zielonego Przylądka po Seszele…

Oryginalna nazwa plantacji to Bon Séjour - „Przyjemny pobyt”, choć określenie z pewnością nie tyczyło się niewolników… Łącznie pracowało ich tu ponad 200 przez czas funkcjonowania plantacji, choć w jednym momencie nie było ich zwykle więcej niż 100. Część z nich pracowała wyłącznie w domu jako służba (określana jako domestics, część tylko na polach – i ta druga rola wiązała się ze znacznie gorszymi warunkami bytowymi. Rekonstrukcje ich ubogich chatek można zobaczyć w innej części rozległego ogrodu.

Jak w przypadku większości podobnych przybytków uprawiano tu głównie trzcinę cukrową, która dobrze radzi sobie w parnym i wilgotnym klimacie Luizjany. Przy czym ekonomiczna opłacalność jej uprawy była nierozerwalnie związana z niewolniczą pracą. Po wojnie secesyjnej i emancypacji niewolników wiele plantacji zbankrutowało – choć upadek tej konkretnej przypieczętowały długi właścicieli, których nie byli w stanie odrobić w nowej rzeczywistości ekonomicznej. Inne starały się utrzymać wprowadzając sharecropping - połownictwo, formę dzierżawy ziemi i gospodarstw, w której właściciel otrzymywał w ramach czynszu połowę zbiorów swoich dawnych niewolników. Jednocześnie, jako, że świeżo wyzwoleni - nie mieli kapitału – musieli więc dodatkowo płacić za wynajem sprzętu rolniczego i zadłużać się na kupno produktów spożywczych (po monopolistycznych cenach ustalanych przez dzierżawców – nie mieli skąd inąd pozyskiwać jedzenia…). Te dodatkowe obciążenia zwykle przekraczały dochód z zachowanych zbiorów, wpędzając pracowników w cykl zadłużenia kredytowany przyszłymi zbiorami i przywiązujący dzierżawców do plantacji na kolejny rok. Więc choć niewolnictwo oficjalnie zakończyło się w USA w 1865 roku, w praktyce wyzysk ekonomiczny przedłużającą zależność dawnych niewolników od byłych właścicieli trwał w wielu południowych stanach w najlepsze aż do mechanizacji rolnictwa w latach 20. i 30 XX w…

Samo Oak Alley przechodziło z rąk do rąk, w 1925 trafiając do rodziny teksańskich hodowców bydła (którzy urządzili tu ranczo). To właśnie ostatni właściciele (przed założeniem fundacji i przemianą miejsca w muzeum) przywrócili miejscu świetność, chroniąc je przed ruiną. I chwała im za to – dziś miejsce w pełni zasługuje na swoją fotogeniczną sławę…
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (23)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
migot
Magdalena M
zwiedziła 26.5% świata (53 państwa)
Zasoby: 574 wpisy574 1711 komentarzy1711 13224 zdjęcia13224 5 plików multimedialnych5