Geoblog.pl    migot    Podróże    Sprawozdanie z podróży do Brazylii (2014)    <i>Cidade maravilhosa</i>
Zwiń mapę
2014
08
paź

Cidade maravilhosa

 
Brazylia
Brazylia, Rio de Janeiro
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 13561 km
 
Wstęp: Nocny autobus dojeżdża na miejsce chwilę po 5 rano, słońce wstaje nad mocno oddalonym od centrum dworcem autobusowym... Do hostelu w dzielnicy Botafogo udajemy się taksówką (choć można by spokojnie autobusem). Miasto budzi się do życia, zalane słońcem. Pierwszy raz udaje nam się dostrzec na jednym ze szczytów słynny, biały posąg – to zawsze ekscytujący moment, gdy jakiś rozpoznawalny na całym świecie symbol staje się częścią Twojej własnej przygody…

Cel: Symbol Rio - monumentalny posag Jezusa Odkupiciela.

Materiały i metody: Nocny autobus z Ouro Prêto do Rio de Janeiro: 68 R$, 7h.
Noclegi w Rio: Hostel LimeTime, siostrzany do tego w São Paulo, 45 R$/os/noc w dormitorium. Zaoferowano nam jeden nocleg za darmo (bo skorzystałyśmy z ich oferty w SP), przy cenach noclegów w Rio trudno było tym pogardzić. Hostel znajduje się w przyjemnej, mieszkalnej dzielnic Botafogo, dobrze skomunikowanej z resztą miasta.
Pomnik Chrystusa Zbawiciela: dojazd i wstęp, 47 R$ vanem.

Przebieg: Oficjalny check-in w hostelu był o 13.00, więc zostało nam sporo czasu do zagospodarowania przed upragnionym prysznicem. Zostawiamy bagaże, i udajemy się na podbój Rio. Na początek, plaża, najbliższa naszemu miejscu zamieszkania - przy Botafogo. Tuż nad nią musi znajdować się korytarz powietrzny, którym samoloty zaczynają schodzić do lądowania na pobliskie lotnisko Santos Dumont. Plaża może niezbyt czysta, o poranku jest niemal pusta, nie licząc kilku biegaczy, ale z widokiem na Głowę Cukru – kopulasty, granitowy ostaniec o charakterystycznym kształcie, kolejny z symboli tego Cudowego Miasta, Cidade maravilhosa.

Jednak najbardziej rozpoznawalnym symbolem Rio pozostaje górująca nad miastem figura Jezusa Odkupiciela. Ponad tysiąc ton betonu na szczycie góry Corcovado przyciąga olbrzymie tłumy turystów. By dostać się na szczyt istnieją przynajmniej dwa (nie wymagające wysiłku i spacerów) sposoby: szynowa kolejka (50 R$ w dwie strony, ze wstępem), lub dojazd vanem do Parku Tijuca (25 R$), skąd bierzemy oficjalnego, parkowego vana po uiszczeniu opłaty za wstęp (22 R$). Różnica całych 3 R$ jest na tyle mała, że decydujemy się na kolejkę, o ponoć pięknych widokach z okna. I wszystko byłoby dobrze, siadamy po polecanej prawej stronie, z całą wycieczką rozwrzeszczanych dzieciaków. Ale - to ma być tylko 20 minut, można przeżyć. Byliśmy już całkiem blisko szczytu, gdy kolejka straciła moc. I nie pojedzie dalej. Dzieciaki szaleją, popisują się, drą paszcze tak okrutnie, że człowiek chce wyskoczyć przez okno. Tkwimy tak ponad godzinę, nim zaczniemy powoli toczyć się w dół. Do punktu wyjścia. Kolejka po zwrot pieniędzy, i zaczynamy podejście nr 2 (tym razem opcja z vanem), w końcu zakończone sukcesem...
Jezus rozkłada ręce w obejmującym geście nad miastem - panorama zachwyca. Z tego miejsca można dopatrzyć się wszystkiego, słynnych plaż, Głowy Cukru, Stadionu, Centrum... Sam posąg też robi wrażenie, mimo, ze jest niższy niż nasz rodzimy Jezus ze Świebodzina (i bez złotej korony)...

Pod wieczór czas na kolejny symbol - długa na 4,5 km plażę Copacabana. Ten ocieniony hotelami i kamienicami będącymi mieszanka XIX wiecznych budynków, art deco i współczesnych klocków (i wszystkiego pomiędzy) kawał piachu, jak magnes przyciąga zarówno turystów jak i samych cariocas (mieszkańców Rio). Plaża jest oddzielona od miasta kilkupasmową drogą i brukowanym deptakiem w charakterystyczny, falisty wzór. Tuż obok napotkamy milion knajpek. Dostaniemy w nich prawie wszystko, a zwłaszcza barowe przekąski, piwo, drinki, a wśród nich królowa brazylijskiego baru - caipirinha (5-10 R$).
Ta wielka, miejska plaża jest mocno oświetlona, dzięki czemu nawet po wczesnym zachodzie słońca (przed 18 w październiku) dziesiątki, setki ludzi po zmroku ciągle gra tam w siatkówkę, piłkę ręczna, nożną, uprawia jogging, jogę, pilates i niemal każdą inną sportową aktywność. Dominującą kulturą jest tu kultura fizyczna.

Gdy wracamy do hostelu trafiamy jeszcze na czas darmowej caipirinhy (oficjalnie od 9 do 9.15, ale jakoś się tak przedłużył do 10). Tak to można mieć wakacje!
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (19)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (3)
DODAJ KOMENTARZ
zula
zula - 2014-11-04 10:03
Migot zapewne jesteście już w domu i mam nadzieję ,że dodasz coś na DESER!
pozdrawiam
 
migot
migot - 2014-11-04 10:06
Oczywiście, że będzie deser, tylko strasznie po powrocie się naskładało obowiązków, uroczystości i służbowych wyjazdów - ale w tym tygodniu obiecuję się poprawić ;)
 
zula
zula - 2014-11-11 18:19
Dziękuję...zdjęcia przepiękne!
 
 
migot
Magdalena M
zwiedziła 15.5% świata (31 państw)
Zasoby: 298 wpisów298 665 komentarzy665 5511 zdjęć5511 1 plik multimedialny1