Geoblog.pl    migot    Podróże    Sprawozdania z podróży po Ameryce Południowej (2011)    Inny swiat
Zwiń mapę
2011
29
sie

Inny swiat

 
Peru
Peru, Iquitos
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 12780 km
 
Wstęp: Ostatni dzień w tropikach, idealny na pamiątki, odpoczynek i zwiedzanie.

Cel: Dzielnica Belen w Iquitos.

Metody i środki: Podsumowując - pobyt w hostelu, sala zbiorowa (byłyśmy tylko we 3) -15PEN/os/doba (Blisko rynku – Plaza de Armas).

Przebieg: Jako że Belen jest uznawane za największe slumsy Amazonii lepiej wybrać się tam z przewodnikiem. Naszym stał się niedoszły host z Couchsurfingu (w wyniku problemów komunikacyjnych na Henrym) – Robin.

Spotkaliśmy się na Plaza Mayor lub inaczej Plaza de Armas - wszystkie rynki w Peru noszą taką nazwę, która oznacza Plac Broni. Pojechaliśmy motocarro kilka przecznic dalej, tam zaczynał się Inny Świat. Drewniane domki na palach, niewykończone betonowo-pustakowe konstrukcje mieszkalne. W okresie suchym wszystko zawieszone jest kilka metrów nad ziemią, by w porze deszczowej nie zostało zalane. Miedzy kolumnami biegają psy, indyki i dzieci. Jest całkiem sporo niewielkich sklepów, w poniedziałkowe popołudnie czas płynie leniwie. Dziewczynki grają w bingo, a chłopcy kopia piłkę lub puszczają latawce. Robin bierze nas do swojego domu – jest kilkupoziomowy. Z najwyższego tarasu rozciąga się widok na cale Belen. Po horyzont blaszanych dachów, drewnianych chatek, betonowych szkieletów i śmieci... Jeszcze więcej jest ich nad rzeką. Tam, poza wkładem samych mieszkańców, wielkie hałdy plastikowych worków i butelek, puszek i klapek nanosi sama rzeka. Nad wszystkim krążą sępy, jak nad wielkim wysypiskiem. Robin zabrał nas także na przejażdżkę peke-peke po rzece (mała łódeczka nazywana tak od dźwięków, jakie wydaje motorek). Nim zdążyliśmy wrócić zaczął padać krótki, ale intensywny, tropikalny deszcz. Złe warunki przeczekaliśmy na pływającej (jak wiele rzeczy tutaj) stacji benzynowej. Po chwili, nad zaśmieconym nabrzeżem, pojawiła się piękna tęcza. Kontrasty - takie właśnie jest Belen…

Krótki spacer przez targowisko – o poranku można tu znaleźć wiele rozpłatanych ryb, gadów, płazów i kto wie, czego jeszcze. O tej porze zostały głównie owoce, kilka niezidentyfikowanych potraw i liczni amatorzy resztek i pozostałości. Do tego zakupy w centrum rękodzieła, (które jakoś wcześniej nam umknęło) i na zwieńczenie dnia spokojna rozmowa przy piwie. O życiu w Iquitos, o mieście, o dżungli, o tym że nie ma tu żadnej drogi lądowej i o tym, że w drodze powrotnej (z Iquitos) wybieramy samolot.
- Jakich linii?
- Peruvian Airlines.
- Jak to, przecież oni właśnie splajtowali, piszą o tym w każdej gazecie – krzyknął zaskoczony Robin.
Duże zdziwienie i niedowierzanie, w końcu 2 dni wcześniej kupiłyśmy normalnie bilety w oficjalnym biurze. Zaczynamy się niepokoić. Mañana na statku, ale żeby mañana w samolocie? Jeden z jego znajomych, po konsultacji telefonicznej, podskoczył jeszcze w tej samej godzinie do ich siedziby. Czekamy na werdykt… Lot odbędzie się!
Good bye Iquitos!
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (27)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
jowa31
jowa31 - 2011-09-02 23:34
o kurczę faktycznie nie ma wody w Belem, 2 lata temu, w czerwcu była. Dziewczyny wypiłyście całą wodę
 
Lucy
Lucy - 2011-09-06 17:00
Ta malpka na targu to, tak na moj gust, ostronos (coati) - zwierzak z rodziny szopowatych. Latwo sie oswaja - na swoje nieszczescie, jak widac. Bardzo dobrze sie czyta te relacje. Pozdrawiam Was dziewczyny i zycze powodzenia w dalszej podrozy.
 
 
migot
Magdalena M
zwiedziła 15.5% świata (31 państw)
Zasoby: 301 wpisów301 681 komentarzy681 5637 zdjęć5637 1 plik multimedialny1