Wstęp: W Ochrydzie miałyśmy jeszcze spędzić trochę czasu pod koniec wyjazdu, przyszła wiec pora na zmianę „dekoracji”. Przed południem ruszamy do estetycznie kontrowersyjnej stolicy kraju. Niedawna „rewitalizacja” pod banderą projektu „Skopje 2014” odmieniła oblicze miasta, czyniąc reprezentacyjne place czymś na kształt neo-neo-klasycystycznego parku rozrywki, gdzie absurdalna mnogość monumentalnych pomników i jońskich kolumn staje się orężem kreowania tożsamości narodowej…
Cel: Wyrobić sobie własne zdanie o Skopje – Mieście Pomników….
Materiały i metody: *Przejazd Ochryda-Skopje – kursuje kilkanaście autobusów dziennie (czasem busów), obsługiwanych przez dwie główne firmy – Klasik i Galeb. Cena w jedną stronę ok. 850/890 MKD, warto kupić od razu bilet w dwie strony bo jest sporo taniej (1200/1240 MKD plus jakiś podatek dworcowy) – choć pewnie trzeba wracać tym samym przewoźnikiem, a nam tak nie pasowały godziny podróży… Przejazd trwa ok. 3,5h.
*Nocleg: 2 noce, 2 osoby - Gateway Apartment Skopje, Petrichka 13 (blisko dworca): 80 EUR.
*Jedzenie: Słodycze - Rigara, dania obiadowe – Snoshti Minav - w tym dobre
tawcze grawcze - zapiekana fasolka.
*Waluta: Denar macedoński, MKD. 1 EUR +- 60 MKD; 100 MKD – 7 PLN.
Przebieg: Kwestia tożsamości, a nawet samej nazwy, nie jest w tym kraju błaha. Sama nazwa nawiązuje do historycznie znacznie większej krainy, której obszar jest obecnie podzielony między trzy państwa: Macedonię Północną, Bułgarię i Grecję. Co więcej, nazwa ta w oczywisty sposób odnosi się do spuścizny wybitnego antycznego władcy – Aleksandra Macedońskiego, którego Grecy uważają za syna swojej ziemi (faktycznie urodził się jakieś 40 km na zachód od Salonik), a co ważniejsze – za produkt swojej kultury. Negują tym samym bezpośrednią ciągłość etniczną z obecnym, słowiańskim ludem zamieszkującym ten niewielki kraj wydzielony po rozpadzie komunistycznej Jugosławii.
Faktem jest, że starożytne królestwo Macedonii, a potem rzymska prowincja o tej nazwie, były zwykle położone bardziej na południe. Inwazja ludów słowiańskich z VI–VII wieku zmieszała lokalną ludność z napływową, tworząc grupę, którą trudno jednoznacznie połączyć z antycznymi Macedończykami i spadkobiercami wielkich władców. Z drugiej strony wymiany i łączenie ludów są częścią każdej europejskiej tożsamości. Samo określenie „Macedonia” dla obszaru geograficznego traciło na znaczeniu podczas panowania tureckiego, choć jako nazwa terenów na południe od Serbii i na północ od greckiej Tesalii faktycznie utrwaliła się w XIX wieku.
Słowa i nazwy mają jednak wielkie znaczenie i Grecja tak zazdrośnie strzegła prawa do określenia „Macedonia”, że przez długi czas ten nomenklaturowy spór był oficjalnym powodem blokowania negocjacji akcesyjnych i integracji euroatlantyckiej (UE i NATO). Oficjalnie nie był to konflikt wyłącznie symboliczny – Ateny miały obawiać się, że skoro istnieje grecki region Macedonia, to używanie tej samej nazwy przez sąsiednie państwo może sugerować roszczenia terytorialne, a nie tylko zawłaszczenie greckiego dziedzictwa. I tak kraj na arenie międzynarodowej przez lata funkcjonował jako „Była Jugosłowiańska Republika Macedonii” lub pod akronimem
FYROM (
Former Yugoslav Republic of Macedonia), bo określenie „Republika Macedonii” było oprotestowane przez południowego sąsiada. W końcu trudny kompromis przyniosły porozumienia z 2018 roku, gdy przyjęto obecną nazwę kraju –
Macedonia Północna (choć zmiana ewidentnie nie przyjęła się na Geoblogu…).
Wtedy, ku zaskoczeniu wielu, Bułgaria zaczęła zgłaszać weto wobec członkostwa sąsiada w strukturach międzynarodowych. Choć jako pierwsza uznała niepodległość rodzącego się w bólach rozpadu Jugosławii kraju, to podskórnie zawsze odmawiała mu prawa do odrębnej tożsamości. Dominacja bułgarska była tu wyraźna od IX wieku, zaś okres największej świetności tego regionu Bułgaria uznaje po prostu za czas panowania swojego rządu na uchodźstwie, gdy Bizancjum okupowało wschodnią część królestwa Bułgarii. Odmawia Macedończykom cara Samuiła, tak jak Grecy Aleksandra Macedońskiego. Największą kością niezgody jest jednak język – Bułgarzy uważają go za zaledwie dialekt bułgarskiego i wizja, by macedoński był kolejnym oficjalnym językiem Wspólnoty Europejskiej, nie jest dla nich akceptowalna.
Czy w obliczu tak zajadłej opozycji ze strony sąsiadów można się dziwić, że mała Macedonia Północna na wszelkie sposoby chce wywalczyć sobie prawo do swojej tożsamości i języka, do spuścizny wielu światów, które przenikały się na tym terenie, do nacjonalistycznej dumy, na której fundowane są współczesne państwa narodowe?
*
Być może potencjał – lub pokusa – rewitalizacji Skopje nie byłaby tak silna, gdyby większość faktycznie historycznej zabudowy miasta nie zostało zniszczone w tragicznym trzęsieniu ziemi z 1963 roku. W gruzach runęło około 80% miasta, w tym wiele z neoklasycystycznych budynków w jego centrum. Brutalistyczna odbudowa nie znajdowała uznania u włodarzy pierwszej dekady XXI wieku. Swoją pseudohistoryczną agendę sprzedawano jako przywracanie charakteru, choć antykizująca architektura miała przywodzić na myśl Starożytną Macedonię. Jednocześnie dorzucono modne podówczas zafascynowanie nowymi materiałami budowlanymi, takimi jak przyciemniane lub lustrzane przeszklenia i wszechobecne PVC…
Pomników w mieście jest faktycznie co niemiara, i tak z połowa konnych. Na głównym Placu Macedonii, na bogato rzeźbionym cokole, stoi potężny „Wojownik na koniu” – ze względu na poprawność stosunków dyplomatycznych z Grecją nie nazwany wprost Aleksandrem Macedońskim. I czego tu jeszcze nie ma… Kasyna, łuk triumfalny, wielki szyld coca coli, lampy stylizowane na skrzyżowanie neo-baroku i neo-klasycyzmu. Absurdalne galeony zacumowane na betonowych cokołach na płynącej prze miasto rzece Wardar. Czynne służą za restauracje; jeden z nich jakiś czas temu spłonął - jego częściowo strawiony ogniem szkielet stoi niezabezpieczony – urbexowe marzenie. Dziwna bryła domu-muzeum Anjezë Gonxha Bojaxhiu, lepiej znanej światu jako Matka Teresa – która urodziła się mniej więcej w tym miejscu w 1910 roku. Obok całkiem imponująca, nowa cerkiew śś. Konstantyna i Heleny. Jednocześnie jest wiele miejsc nieczynnych, zamkniętych, zarośniętych – jak historyczne ruiny dawnego karawanseraju (ale przecież nie osmańskie dziedzictwo chce się tu promować).
Najsympatyczniejsza jest w sumie położona po północnej stronie Wardaru
Stara čaršija - czyli Stary Bazar, nad którym góruje twierdza Skopsko Kale. Kilka przyjemnych, brukowanych uliczek, wiele z nich zastawionych kawiarnianymi stolikami. Kilka meczetów, sporo sklepów i przystępnych restauracji. Dalej na północ funkcjonuję miejskie targowisko Biz Bazaar – poza elektronicznymi szpejami i ubraniami jest też część spożywcza – można tam kupić kulinarne pamiątki, w tym
bukovec - wiele odmian kruszonej, suszonej, lekko dymnej papryki, narodowej przyprawy Macedonii.