Geoblog.pl    migot    Podróże    Sprawozdanie z podróży do Macedonii Północnej    Najstarsze jeziora Europy
Zwiń mapę
2026
19
lip

Najstarsze jeziora Europy

 
Macedonia
Macedonia, Trpejca
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 19 km
 
Wstęp: Wszystko tu dzieje się dokoła Jeziora – zwiedzanie okolicy również prowadzi wzdłuż jego brzegów. W sumie łatwo zapomnieć, że są tu dwa duże zbiorniki wodne – Jezioro Ochrydzkie z jakiegoś powodu zupełnie przyćmiło Prespę, ukrytą po drugiej stronie wyrosłego na ponad 2 tys. metrów górskiego pasma Galičica. Niemniej, oba uważane są za najstarsze jeziora Europy. Choć naukowcy wciąż spierają się o metryczkę, mają przynajmniej po milion lat. Dla jeziora to cała wieczność – zwykle zamulają się i zarastają najdalej po stu tysiącach lat. Co więcej, dwa ciała wodne łączy niewidzialna, poziemna sieć strumieni. I tak, poza licznymi naturalnymi źródłami, jezioro Ochrydzkie zasilają przesączone przez wapienie Galičicy wody Prespy. Ta wyjątkowa „transfuzja” wybija w świętych źródłach Świętego Nauma w Macedonii i w źródłach Drilonu w Albanii. Te pierwsze są tuż koło jednego ze świętszych miejsc Macedonii – monasteru św. Nauma - pierwszego punktu na naszej trasie.

Cel: Klasztor Św. Nauma i różne perspektywy Jeziora Ochrydzkiego.

Materiały i metody: *Bus do św. Naum – 150 MKD; kilka kursów dziennie. Alternatywa – chyba ciekawsza, to rejs promem, niektóre oferty zawierają postój w zrekonstruowanej osadzie neolitycznej (Zatoka Kości). Starują koło 10-11, wracają koło 16 – całość od 15 EUR.
*Bilet wstępu do cerkwi św. Nauma – wydaje się, że 150 MKD (dla turystów), ale sprzedający go brodacz wziął od nas po 100, dorzucił cienką, woskową świeczkę i życzył szczęścia.
*Taxi z św. Naum do punktu widokowego w Parku Galičica, i dalej do miejscowości Trjpeca – 25 EUR, choć z taksometrem wyszłoby pewnie nieco mniej. Na wjeździe do parku pobrano dodatkową opłatę – 200 MKD.
*Powrót z miejscowości Trjpeca busem – 100 MKD.
*Waluta: Denar macedoński, MKD. 1 EUR +- 60 MKD; 100 MKD – 7 PLN.

Przebieg: Klasztor, z niewielką cerkiewką pośrodku, został założony na przełomie XIX i X wieku przez św. Nauma (zwanego Ochrydzkim), ucznia Cyryla i Metodego - wielkich chrystianizatorów Słowian. Św. Naum był współtwórcą ochrydzkiej szkoły piśmienniczej, czyniącej miasto jednym z ważniejszych ośrodków literatury i kultury słowiańskiej środkowego średniowiecza. Położony 30km na południe od miasta kompleks klasztorny był wielokrotnie przebudowywany, dziś łączy estetyczne tradycje Bizancjum, Ormian, sztuki morawskiej a nawet muzułmańskiej. Tu i ówdzie przechadzają się nieco wyleniałe pawie…

Na terenie centralnie położonej cerkiewki znajduje się grób świętego – ludzie wierzą, że gdy położy się na nim głowę, usłyszy się bicie jego serca – choć faktycznie ma być to dźwięk podziemnych źródeł. Jednak, może przez niecierpliwy rząd ludzi czekających na swoją kolej – nic nie słyszałam… A może zmysł wzroku wziął górę nad słuchem, gdy z zachwytem wpatrywałam się poruszające freski z różnych epok, sceny biblijne i cuda świętych, spokojne twarze z wydłubanymi oczami – ofiary ikonoklazmów Turków osmańskich, ale też zabobonnej nadziei wiernych, że zeskrobany tynk będzie mieć świętą moc uzdrawiania…

Pięknie o tym miejscu pisze Kapka Kassabova:
W cerkwi unosił się zapach tych, którzy już dawno odeszli, zapach nadziei i długich wędrówek, zapach czegoś, co jest nieśmiertelne.
Było tu również pełne goryczy oblicze świętej Małgorzaty Antiocheńskiej, trzymającej za włosy diabła jak związanego ofiarnego kozła. Był car Borys I, pierwszy chrześcijański władca Bułgarii, który nawrócił się w czasach narastającego konfliktu między Kościołami Wschodu i Zachodu, dwa wieki później zakończonego wielka schizmą. Był tu również, przy samym wejściu, grobowiec białobrodego cara Samuela z brutalnie wydłubanymi oczami. Wszyscy mieli aureole, tak jakby chcieli powiedzieć, że z czasem Ból ustępuje. Wszystkie wojny się kończą. Wszystkie schizmy zostają zaleczone. Zostaje tylko światło.
(…)
Naum stał się symbolem czystości wyrastającej ponad świat doczesny. Kim jednak był poza tym, że był misjonarzem, teologiem, człowiekiem renesansu i uprawiał winorośl? Wydaje się, że najbardziej go wyróżniało pokojowe usposobienie i miłość do przyrody. Miał niezwykłą zdolność leczenia chorób umysłowych. Bez względu na to, kim jesteś, jeśli „szczerze się pomodlisz", Naum ci pomoże. Święty często pojawiał się ludziom w snach i udzielał im porad. Są książki opisujące w szczegółach czynione przez niego cuda oraz cuda, których doświadczyli ludzie przybywający do monastyru po ozdrowienie. Jego moce działały długo po jego śmierci i działają do dziś. Tylko w ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat ludzie wdzięczni za dokonane przez niego cuda darowali monastyrowi setki owiec, jagniąt, baranów i krów.

W stronę Ochrydy. Podróż przez wojnę i pokój, Kapka Kassabova

*

Poza samym obrębem położonego na klifie monastyru okolica ma charakter mocno wypoczynkowy - szeroki deptak, kramy z pamiątkami, wczasowicze z dmuchańcami szturmujący spokojne wody jeziora – fakt, że odwiedzamy miejsce w letni weekend zapewne tłumaczy część obłożenia. Są tu też i słynne źródła:
Zanim zaczęli się tu pojawiać obuci w sandały misjonarze, eremici, samozwańczy prorocy i mistycy z Syrii, Jordanii i Persji, przy wielu wybijających ze stoków góry źródłach znajdowały się pogańskie miejsca kultu. Trackie, iliryjskie i słowiańskie rytuały były głęboko związane z woda. Czysta woda to cenne ogniwo łączące człowieka z wiecznością - nawet wtedy, gdy wszystko inne jest stracone. Za terenem monastyru rośnie las mieszany, cienista, magiczna kraina pełna bulgocących źródeł. Wodę widać i słychać, wodę się tu wdycha i ma się ją pod stopami, nawet gdy jest niewidoczna.
W stronę Ochrydy. Podróż przez wojnę i pokój, Kapka Kassabova

Można do nich podpłynąć łódeczką, po płytkim akwenie na którego dnie mienią się wrzucane na szczęście monety. Można też po prostu patrzeć w te spokojne ostoje z tarasu jednej z restauracji, delektując się kawą i późnym śniadaniem…

*

Kolejny punkt to w zasadzie namiastka tego, co chciałyśmy zrobić. Po głowie chodził nam trekking po Parku Galičica – jednak teraz, jak i w poprzednich latach oficjalnie obowiązuje zakaz chodzenia po górach w lipcu i sierpniu ze względu na zagrożenie pożarowe. Można uzyskać permit zgłaszając się na specjalnej stronie, ale tego obowiązku nie dopełniłyśmy. Aby trasa miała sens należałoby podjechać do przełęcz Lipova Levada – skąd pętla na szczyt Magaro i z powrotem powinna zająć 3.5-4.5h, co w panującym upale byłoby wyzwaniem. By dostać się do przełęczy trzeba by mieć wynajęte auto (nie ma tu opcji transportu publicznego, czekająca taksówka kosztowałaby krocie), a że koszt na weekend był zaskakująco wysoki to z pomysłu zrezygnowałyśmy. Ostatecznie taksówka wwiozła nas tylko nas położony kawałek przed przełęczą punkt widokowy, ulubione miejsce startu paralotniarzy. Linia lasu rzednie, łagodne szczyty zmieniają się w trawiaste połoniny – niczym przerośnięte, bałkańskie Bieszczady. Widoki na Jezioro Ochrydzkie są doprawdy wspaniałe, choć trasa w górę Magaro pozwoliłaby dojść do miejsca, skąd widać oba jeziora…

Bliźniacze jeziora, Ochrydzkie i Prespa, osadzone są jak dwa diamenty między fałdami gór zachodniej Macedonii i wschodniej Albanii. Leżą dość blisko Adriatyku i Morza Egejskiego, ale niezależnie od tego, którą drogę do nich wybrać, wydają się odlegle od wszystkiego, nawet od siebie nawzajem. Żeby do nich dotrzeć, trzeba pokonać niegościnne łańcuchy górskie i odludne drogi
Tędy biegła rzymska Via Egnatia, prowadząca z położonego nad Adriatykiem Dyrrachium do Konstantynopola nad Bosforem. Później w wapiennych skałach drążono prawosławne pustelnie i budowano z nich świątynie, potem pojawiły się islamskie karawanseraje i klasztory derwiszów. Dzięki Via Egnatia, zbudowanej w połowie II wieku przed naszą erą w celu połączenia dwóch części rzymskiego świata i używanej przez blisko dwadzieścia stuleci, region jezior stał się na chwile, jak to ujął historyk Alain Ducellier, „centrum nerwowym Bałkanów".

W stronę Ochrydy. Podróż przez wojnę i pokój, Kapka Kassabova

Przedwieczne jeziora, nad których brzegiem od starożytności spotykały się potężne siły wielkich cywilizacji, wpływy dwóch ciepłych mórz i zimne wiatry z wysokich gór. Dziś są podzielone między dwa, a miejscami nawet trzy kraje narodowe – Północna Macedonia dzieli jezioro Ochrydzkie z Albanią, Prespę trójdzielą zaś jeszcze z Grecją. Na granatowej wodzie linie są niewidzialne, jednak granice są bardzo realne - do dziś nie da się swobodnie pływać z jednej strony jeziora na drugą…

*

Na koniec tego objazdu trafiamy do niewielkiej wsi Trpejca, dość na wyrost nazywanej ponoć macedońskim Saint-Tropez…. Liczne restauracje serwują smaczne jedzenie, i poza słynnymi pstrągami – całkiem przyjemne cenowo. Weekend robi swoje, i ludzi jest masa. Jednak kto wyrósł na pięknych, białych, bałtyckich plażach, ten będzie miał problem z przyjęciem wąskiego, kamienistego wybrzeża jako akceptowalnego miejsca wypoczynku… Ale nie jesteśmy tu oczywiście by się wylegiwać, a raczej popływać i nacieszyć oczy widokami. Brzeg tu i ówdzie zdobią strzeliste cyprysy i figowce, tafla jeziora jest gładka, woda rześka i nieprawdopodobnie przejrzysta – widać w niej drobne ryby, a czasem wodne węże. Woda, góry, niebo – wszystko zlewa się w szklistym błękicie, nieliczne łódki, kajaki i SUPy zdają się lewitować w powietrzu… Łatwo zrozumieć zachwyt regionem…
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (24)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
migot
Magdalena M
zwiedziła 27% świata (54 państwa)
Zasoby: 576 wpisów576 1711 komentarzy1711 13255 zdjęć13255 5 plików multimedialnych5