Geoblog.pl    migot    Podróże    Sprawozdanie z podróży do USA: Floryda i Big Easy (+ Bahamy) (2026)    Ad Astra Per Aspera
Zwiń mapę
2026
01
mar

Ad Astra Per Aspera

 
Stany Zjednoczone Ameryki
Stany Zjednoczone Ameryki, Cape Canaveral
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 10195 km
 
Wstęp: Nasz wycieczkowiec wrócił do Port Canaveral jeszcze przed świtem. Z portu ruszamy prosto po wynajem kolejnego samochodu, na drugą część Florydzkiej objazdówki. Jej pierwszy, bardzo wyczekiwany przystanek jest całkiem niedaleko, na tym samym przylądku Canaveral. Z podróży morskich przenosimy się w zupełnie inny świat – domenę podroży kosmicznych…

Cel: Kennedy Space Center.

Materiały i metody: *Wstęp: 82,39$ - kupione w automacie przed wejściem. W sezonie polecają kupować bilety przez Internet by uniknąć kolejek. Parking: 15$. Czynne od 9-17, i warto być od razu na otwarcie, bo ledwie starcza czasu!
*Nocleg w Orlando: Rosen Inn Closest to Universal (6327 International Drive), rez. Przez Booking: 101.24$ za pokój 2os.

Przebieg: Centrum Kosmiczne Johna F. Kennedy’ego (John F. Kennedy Space Center, skracane do KSC) – nazwano na cześć człowieka, który na początku lat 60. XX w. obiecał, że do końca dekady postawi człowiek na księżycu – i słowa dotrzymał. W latach 60. i 70. z KSC startowały m.in. rakiety Saturn V programu Apollo. I dzisiaj z Cape Canaveral startują załogowe i bezzałogowe misje, obecnie również te prywatne, np. rakiety Falcon 9 wynoszące Starlinki na orbitę. Jeden taki start miał mieć nawet miejsce tego wieczora, ale że przeniesiono go na 22 to już nie wytrwałyśmy w okolicy, choć faktycznie samą rakietę - mały, świetlisty punkt lecący łukiem po czarnym niebie – mogłyśmy zobaczyć później z okna hotelu…

*

Choć KSC jest czynną bazą NASA, otwarto tutaj całkiem spory kompleks dla zwiedzających. Jedną z atrakcji jest wycieczka autokarowa po terenie bazy. Po drodze mijamy m.in. VAB – Vehicle Assembly Building, wielki, klockowaty budynek w którym NASA składa do kupy swoje rakiety – a przy nim Crawler - platforma do transportu tychże rakiet do platform startowych. Pierwszy przystanek, na którym można wysiać to The Gantry - platforma widokowa na miejscu jednego z historycznych kompleksów startowych. Widać z niej te wciąż używane – z białymi wieżami z wodą i ciekłym paliwem i konstrukcjami wspierającymi rakiety przy starcie. Atrakcją jest tu też symulacja testowego odpalenia silnika rakietowego — gdzie pełnowymiarowy model „ożywa” przy użyciu dźwięku, światła i chłodnej mgiełki, u uciesze zgromadzonych widzów.

Drugi przystanek to Centrum Apollo/Saturn V — hangar, który mieści odrestaurowaną rakietę nośną Saturn V oraz inne eksponaty związane z programem Apollo. Saturn V był największą rakietą jaka kiedykolwiek poleciała w kosmos, i też jedyną, która do tej pory wyniosła ludzi na Księżyc. Tutaj wystawiona w całej swojej imponującej okazałości, horyzontalnie ciągnie się przez ponad 100 metrów, a przy niej wiszą wielkie emblematy kolejnych korzystających z niej misji kosmicznych. Poza tym zobaczymy tu m.in. księżycowe skały, inscenizację momentu lądowania na Księżycu oraz salę kontroli startów z czasów pierwszych misji Apollo.

*

Gdy wrócimy z objazdu czeka na nas masa ekspozycji w centrum kompleksu. Pierwsze kierujemy kroki do wystawy Space Shuttle Atlantis — poświęconej programowi promów kosmicznych NASA. Do budynku wchodzi się pod pełnoskalową makietą silników i zbiornika paliwa, które wynosiły promy na orbitę. Poza tym zobaczymy tu m.in. wystawę poświęconą Międzynarodowej Stacji kosmicznej i makietę teleskopu Hubble’a, ale największe wrażenie robi oczywiście sam prom kosmiczny Atlantis - spędzający tu emeryturę po 26 latach transportowania astronautów w kosmos i z powrotem. Jest jedną z sześciu takich maszyn, które kiedykolwiek powstały. Pierwsza z nich, Enterprise, nazwana tak po słynnym statku z serialu Star Trek, nigdy nie wleciała w przestrzeń kosmiczną – ale pomogła testować bezpieczne lądowanie tych przedziwnych pojazdów, które startowały jak rakiety, manewrowały jak samoloty i lądowały jak szybowce. Dwie maszyny – Challenger i Columbia - zostały utracone w katastrofach. Pozostałe statki, po zamknięciu w 2011 roku programu promów kosmicznych - po 30 latach funkcjonowania, rozdysponowano po różnych muzeach USA.

Jest jeszcze kilka pomniejszych wystaw, w tym np. poświęcona eksploracji Marsa, ale czas nagli, więc ruszamy do Gateway - Deep Space Launch Complex, budynku gdzie prezentowane są aktualne misje programu kosmicznego i projekty przyszłości eksploracji kosmosu. Tu najlepiej widać, jak rozwija się partnerstwo NASA z firmami prywatnymi – eksploracja kosmosu nie jest już domeną wyłącznie rządowych, publicznie finansowanych programów. Prym wiedzie tu oczywiście SpaceX, którego Falcon 9 rozciąga się pod całym sufitem sporej galerii…

Mamy tu też makietę Space Launch System - SLS, rakiety nowej generacji, zaprojektowanej do dalekodystansowych lotów załogowych w ramach programu Artemis. Ta prawdziwa jest wysoka na 32 piętra, z parą potężnych silników generujących ciąg ponad 30 jumbo jetów, każdy spalając 5,5 tony paliwa na sekundę – wszystko po to, by wystrzelić astronautów w kierunku gwiazd z prędkością 28 tys. km/h…Po pierwszej bezzałogowej misji w 2022 (Artemis I), Artemis II ma wysłać czterech astronautów na orbitę Księżyca - po raz pierwszy od 1972 roku! Jeszcze niedawno start był planowany na 6 marca tego roku – całą rakietę nawet przeturlano z VAB na platformę startową, i mogłybyśmy ją zobaczyć z Gantry – ale po wykryciu nieszczelności przy napełnianiu zbiorników paliwa start przeniesiono na kolejny miesiąc, a rakieta wróciła do VAB. I kto wie, czy to będzie ostateczni termin – już teraz opóźnienie wynosi ponad 1,5 roku… Kolejna misja, Artemis III, miała zawieść astronautów na powierzchnię Srebrnego Globu – ale niedawno wyczytałam, że cel został zmieniony na testy manewrów dokowania na ziemskiej orbicie, i być może Artemis IV dokona tego dzieła…

"Po co w ogóle wracać na Księżyc? Po pierwsze, jego powierzchnia pozostaje dla naukowców kraina czarów. Skały i pył księżycowy są kroniką zmian aktywności Słońca wciągu ostatnich 4,5 mld lat. Kratery kryją sekrety pradawnych deszczów meteorytów, które uderzały też w Ziemię. Zmrożony grunt wokół obu biegunów może nam powiedzieć, jak woda znajduje drogę w Układzie Słonecznym. Misja Artemis planuje lądowanie załogowe w okolicy bieguna południowego, by móc zbadać te potencjalne złoża zamarzniętej wody. To otworzy przed nami możliwości pozyskiwania lodu, by wytwarzać z niego wodę, tlen i paliwo do rakiet. Są i polityczne kalkulacje: współpraca międzynarodowa, kosmiczne kontrakty, zaawansowane miejsca pracy. Poza tym Księżyc to przygotowanie do załogowej podróży na Marsa, może w latach 30 XXI w.
W górę do gwiazd, M. Greshko, National Geographic Magazine, 10/2023

*

Na koniec przebiegamy jeszcze przez Heroes and Legends – budynek, w którym oddano hołd pionierom astronautyki ale też upamiętniono wszystkich amerykańskich austronatów I astronautki. Na ekspozycji kilka perełek, rakieta Redstone wraz z kapsułą Sigma 7 (pierwsza załogowa misja suborbitalna USA – drugi człowiek w kosmosie po Gagarinie) oraz kapsuła Gemini 9 (drugi spacer orbitalny). Na odchodne rzucamy ostatni raz okiem na The Rocket Garden (Rakietowy Ogród), plenerową wystawę historycznych rakiet, które wyniosły Amerykanów i ich satelity w kosmos. Nie wiem kiedy minęło 8 godzin zwiedzania tego wyjątkowego miejsca, a i tak nie wszystko udało się zobaczyć…

Myślałam, że będzie to coś w stylu National Air and Space Museum w Waszyngtonie, ale tutaj immersyjna ekspozycja muzealna jest połączona z tematycznym parkiem rozrywki. Są więc symulatory startu wahadłowca, kino IMAX i inne wirtualne przejażdżki (z rzeczy dostępnych w najbardziej podstawowym bilecie wstępu). Edukacja i zabawa - coś, w co Amerykanie umieją najlepiej. Nie ma dwóch zdań, miejsce jest absolutnie fantastyczne!
Jest też zrobione z imponującą pompą – wejście na wystawy poprzedzone krótkimi, podniosłymi, ale i trzymającymi w napięciu filmami dokumentalnymi z symfoniczną ścieżką dźwiękową rodem z hollywoodzkich superprodukcji. Opisy pełne są entuzjastycznej, narodowej dumy – bo jest i z czego być dumnym - historia podboju kosmosu jest świadectwem tego, co w ludzkości najlepsze i najbardziej wyjątkowe - wytrwałość, wizja, marzenia, potrzeba eksploracji napędzona pierwotną ciekawością. Wszędzie powtarzane jest motto Ad Astra Per Aspera – “Trudna droga prowadzi do gwiazd”. Udzielają się te emocje, i przez moment można znowu niemal uwierzyć, że USA jest wspaniałomyślnym liderem wolnego świata – zanim oczywiście przypomnimy sobie, gdzie teraz kierują te swoje ultranowoczesne rakiety…
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (64)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
migot
Magdalena M
zwiedziła 26.5% świata (53 państwa)
Zasoby: 574 wpisy574 1711 komentarzy1711 13224 zdjęcia13224 5 plików multimedialnych5