Geoblog.pl    migot    Podróże    Sprawozdanie z podróży do USA: Floryda i Big Easy (+ Bahamy) (2026)    Morze wzywa…
Zwiń mapę
2026
26
lut

Morze wzywa…

 
Stany Zjednoczone Ameryki
Stany Zjednoczone Ameryki, Cape Canaveral
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 9139 km
 
Wstęp: Choć jeszcze nie tak dawno zarzekałam się, że jeśli kiedyś powrócę na pokład statku wycieczkowego, to będzie to pewnie na emeryturze – to sprawy potoczyły się jednak inaczej… Pomysł wyskoczenia na Bahamy, kiedy jest się na Florydzie, nasuwa się sam – ale już szybki rekonesans pokazał, że jest to zaskakująco droga impreza. Jeszcze nie tak dawno jednodniowe wypady szybkim promem z Fort Lauderdale na Grand Bahama kosztowały w granica 70$ w dwie strony. Teraz taka przyjemność kosztuje 200$, a na miejscu trzeba też sobie czas jakoś zagospodarować… Loty to już wydatek rzędu 300-400$ w dwie strony, nie mówiąc o noclegach na miejscu… Tak więc gdy rzuciłam okiem na oferty rejsów wycieczkowcami, które potrafią kosztować w granicach 250$ za 3-4 dni transportu, noclegu i wyżywienia… Cóż, ekonomia wygrała.

Cel: Trzydniowy rej wycieczkowcem na Bahamy…

Materiały i metody: *Rejs linią MSC, 3 noce: 234 EUR/os w kabinie z oknem (bez balkonu, 5 pokład). Cena obejmuje pełne wyżywienie, opłaty portowe i napiwki, ale nie ma pakietu napojów (tylko woda, kawa, herbata i jakieś soki z dyspensera w restauracji bufetowej – wszelkie inne napoje gazowane i alkohole są więc dodatkowo płatne).
*Zwrot auta Hertz: Poszło błyskawicznie, nawet nie spojrzeli na auto. Zgodnie z przypuszczeniem musieliśmy dopłacić 60$, z tego co rozumiem za autostrady i dodatkowe podatki. Na etapie rezerwacji wysokość tych opłat drogowych nie był jasny – wyszło znacznie drożej niż się spodziewałam... Pewnie lepszym rozwiązaniem byłoby samodzielne wykupienie „Sun Passu” – przy czym to też wymaga pewnych kombinacji… Co do naszej trasy – pokonałyśmy w te kilka dni 694 mile (1117 km!), spalając naszym Hundayiem Tuscon 22,3 galona benzyny (prawie 84l), za które zapłaciłyśmy niemal 70$. Trzeba przyznać, że ceny paliwa są tu niskie – wychodzi jakieś 3 PLN za litr…

Przebieg: Co ciekawe, z Miami oferowano głównie 4 dniowe rejsy, w programie: Nassau (stolica Bahamów), prywatna wyspa armatora (Ocean Key) i „dzień na morzu”. Rejs 3-dniowy, z takimi samymi przystankami, ale bez dnia na morzu, kosztuje w zasadzie tyle samo (dzień na morzu musi generować więc spore dochody w barach i kasynie…). Krótsza opcja nam zdecydowanie bardziej odpowiadała, ale taki rejs jest oferowany jedynie z Port Canaveral, na wysokości Orlando. Jako, że i tak mieliśmy zmierzać na północ Florydy nie robiło nam to większej różnicy – choć rozbiło okres wynajmu auta na pół… Oczywiście tak samo jak w portach lotniczych, tak i w tych morskich wypożyczalnie mają swoje punkty zwrotu i odbioru – więc całość idzie sprawnie.

Kwaterowanie na pokładzie miałyśmy koło 15, nie było problemu z wejściem godzinę wcześniej. Statek miał wypływać ok. 17, jednak niespodziewanie wyszedł z portu jakieś pół godziny wcześniej. W porównaniu z Aidą, którą płynęliśmy po Zatoce Perskiej – tutaj nie towarzyszą temu wydarzeniu podobne fanfary i specjalna oprawa muzyczna. Generalnie jest kilka różnic w tym, jak sprawy są tu zorganizowane. Po pierwsze statek jest większy, więc pewnie wymaga to nieco innej logistyki – jest więcej barów, spory teatr, kilka scen muzycznych, sporo restauracji, ale na windy czeka się po 2 minuty. Statek ma 19 pięter – przy czym z jakoś powodu brakuje piętra 17… Poza restauracją bufetową na 16 piętrze, która czynna jest prawie non-stop, na kolację każdy przypisany jest do jednej elegantszej restauracji i na konkretną godzinę „posiedzenia”. Ma swój stolik i swojego kelnera, który już pierwszego dnia umiał nasze imiona – muszą uczyć się ich z wyprzedzeniem. Trzeba przyznać, że obsługa jest na naprawdę wysokim poziomie a dania pyszne. Generalnie sporo się tu dzieje, choć przy tak krótkim rejsie nie miałam czasu zobaczyć pewnie z połowy tego statku czy skorzystać z jego atrakcji…

Może dla nas miał to być bardziej środek do celu, dla wielu jest to atrakcja sama w sobie i bardzo popularny sposób spędzania wypadowych weekendów – i jak na tutejsze standardy całkiem tani. Co rusz widać a to wieczory panieńskie, a to imprezy rodzinne – z okazji okrągłych urodzin czy innych życiowych kroków milowych. Największa ekipa którą namierzyłam liczyła ponad 60 osób! Można myśleć o wycieczkowcach co się chce, ale dla wielu to faktycznie jedna z bardziej osiągalnych opcji wyjazdu dużą grupą krewnych lub przyjaciół, zwłaszcza gdy ekipa obejmuje dzieci czy osoby niepełnosprawne lub z ograniczoną mobilnością…

 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (15)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
migot
Magdalena M
zwiedziła 26.5% świata (53 państwa)
Zasoby: 574 wpisy574 1711 komentarzy1711 13224 zdjęcia13224 5 plików multimedialnych5