Wstęp: Kolejny lot narodowym przewoźnikiem, niemal 11h w samolocie na odcinku z Warszawy do Miami. Na plus zaskakująco jedzenie – nie podawano go za wiele, ale było całkiem smaczne (pierogi!). Na minus ilość miejsca między fotelami – chyba w Ryanairze jest wygodniej… Przypomniało mi się również jak bardzo irytują mnie obyczaje zaciemniania okien Dreamlinerów w trakcie dziennych lotów dalekodystansowych…
Cel: Dostać się na Florydę!
Materiały i metody: *Wynajem auta na lotnisku w Miami – Hertz na 4 dni, zwrot w innym miejscu (bez dodatkowych opłat). Na ten moment zapłaciłyśmy jakieś 955 PLN, w tym ubezpieczenie i opłaty za płatne drogi, których na Florydzie jest masa (nawet na samym wyjeździe z lotniska…). Plus – niestety, przez płatność kartą debetową z tej samej karty pobrało depozyt (mamy nadzieję…) - 560$, mamy nadzieję na szybki zwrot... Do lotniskowego centrum wynajmu samochodów trzeba dostać się kolejką z terminalna – na miejscu jest kilkanaście stanowisk różnych firm.
*Internet – eSIM z Saily, 30 dni 3 Gb – ok. 8 EUR.
*Nocleg: Airbnb w Homestead (dorba baza wypadowa do Everglades), uroczy domek z dwiema sypialniami: 1853 PLN/3 noce.
Przebieg: O ile lot przebiegł bez większych opóźnień, tak wydostanie się z lotniska i przebycie zawrotnych 55km do naszego miejsca noclegowego zajęło ponad 3,5h… Pomijając rozmiar samego lotniska, w którym kilometry terminali łączą wewnętrzne kolejki, zatrzymała nas na jakąś godzinę odprawa paszportowa. Jako najważniejszy port przesiadkowy USA dla lotów z Ameryki Łacińskiej potrafi się mocno korkować – warto wziąć na to poprawkę. Wynajem auta też może być wąskim gardłem – gdy dotarliśmy do centrum wynajmu samochodów, tylko Hertz miał długą kolejkę oczekujących… To byłaby pewnie kolejna godzina, ale tutaj pro tip – warto zarejestrować się do programu Gold plus reward, bo wtedy można skorzystać z osobnego punktu obsługi klienta (piętro niżej). Tam auto wydano nam w kilka minut. Stąd jeszcze nieco ponad 30 minut do naszego Airbnb, i po jakichś 24h w podróży dotarłyśmy do miejsca, które przez kolejne kilka nocy będziemy nazywać domem.