Geoblog.pl    migot    Podróże    Sprawozdanie z podróży na Teneryfę (2026)    Bajki z mchu i paproci oraz złota plaża
Zwiń mapę
2026
11
sty

Bajki z mchu i paproci oraz złota plaża

 
Hiszpania
Hiszpania, El Pijaral
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 4044 km
 
Wstęp: Chcemy możliwie wcześnie ruszyć na bajkowe szlaki lasów parku Anaga - wyjątkowego przyrodniczo skrawka w północo-wschodnim końcu wyspy. Jako, że jest to region o skąpej infrastrukturze, trzeba się odpowiednio zaopatrzyć przed wyjazdem. Na szczęście jedną z najpiękniejszych własności Hiszpanii jest jej wspaniała kultura kawiarniano-barowa, która sprawia, że niemal dowolnie wcześnie rano znajdziemy miejsce na śniadanie i kawę. I tak znowu trafiamy do znanej nam już Churreríi, którą koło 8 rano w niedzielę dzielimy ze wszystkimi pracownikami służb mundurowych i porządkowych miasta. A powszechnie wiadomo, że jeśli gdzieś jedzą lokalni policjanci, to musi tam być dobrze!

Cel: „Zaczarowany las” Bosque Encantado i plaża Las Teresitas

Materiały i metody: *Wstęp na szlak La Ensillada - Cabezo de Tejo - La Ensillada Loop Trail (Reserva Natural Integral El Pijaral) jest darmowy, ale limitowany – potrzebny jest permit (można rezerwować go przez stronę/aplikację Tenerifa On do dwóch tygodni w przód, wchodzą do systemu w poniedziałki o 7 rano czasu Wysp Kanaryjskich). Nam ostatecznie nikt go nie sprawdził, ale w relacjach innych podróżnych pojawiają się parkowi strażnicy kontrolujący pozwolenia na szlaku (wg tablicy informacyjnej kara za brak pozwolenia to nawet 600€.).
*Jedzenie – b. dobre Guachinche La Paca (C. Cecilio Marrero, 5A, Agua García), ogromne porcje (jedna na pól to było za dużo!), ceny tanie/umiarkowane.

Przebieg: Największa i „najwyższa” z Wysp Kanaryjskich, jest też przyrodniczo najbardziej różnorodna – kształtowana tak przez różnice w wysokości jak i wiatry pasatowe. I po kilku dniach intensywnego zwiedzania dalej potrafi zaskoczyć… Szybko pniemy się serpentynami w górę, a szmaragdowe, poszarpane dolinami stoki gór Anaga nie przypominają niczego, co widzieliśmy tu do tej pory. Specyficzne ukształtowanie terenu i lokalizacja sprawiają, że region ten otrzymuje znacznie więcej deszczu niż średnia kanaryjska – cała ta wilgoć skutkuje nieprawdopodobnie bujną roślinnością, przypominającą bardziej Maderę niż resztę Teneryfy… Region jest więc pogodowo kapryśnym rajem dla piechurów, a masyw przecinają liczne szlaki – krótkie, długie, trudne, łatwe – każdy znajdzie coś dla siebie. Poza tym, jedną z nieoficjalnych atrakcji podbijających szturmem Instagram jest leśny „tunel” przy Camino viejo al Pico del Inglés - korytarz wycięty w skale pod drogę, zasklepiony konarami drzew. W porannych mgłach wygląda jak miejsce nie z tego świata…

Zresztą gdzie nie spojrzeć jest pięknie – zwłaszcza wczesnym rankiem, gdy pierwsze promienie słońca przebijają się przez chmury, ozłacając majaczący w dali ocean i kurtyny górskich stoków. W końcu docieramy do samego serca Anagi, specjalnie chronionego obszaru El Pijaral. Delikatny ekosystem ma chronić limitowanie wstępu – trzeba więc planować z wyprzedzeniem, a naprawdę warto! Trasa jest prosta, zajmuje jakieś 2,5h – zróżnicowana pętla, której zachodnia część pnie się po grani, szlak jest wąski i ciasno sklepiony drzewami, zaś większość wschodniej części jest szeroka, płaska, ma spore odejście i gwarantuje zupełnie inne doznania (jeszcze bardziej przypominając maderskie lewady!). Wszędzie kobierce lasów wawrzynowych, nielicznych reliktów niegdyś powszechnych biomów całego basenu Morza Śródziemnego – teraz spotykane tylko na niektórych wyspach Makaronezji. Powyginane gałęzie i pnie drzew otulone mchami i porostami. Poszycie lasu usłane paprocią la pijara (Woodwardia radicans), od której miejsce bierze swoją nazwę. Do tego nieopadająca mgła i chmury – choć widoczność na kilku punktach widokowych jest żadna, tym razem zupełnie mi to nie przeszkadza – bo takie warunki dodają tylko magi okolicy. Nie dziwi zupełnie, że zwyczajowa nazwa tego szlaku to Bosque Encantado - „Zaczarowany las”!

*

Po tych baśniowych, choć nieco chłodnych doznaniach zjechaliśmy krętą – i widowiskową! – drogą TF-12 na wschodnie wybrzeże. Krajobraz szybko wrócił „do normy” – mchy i paprocie ustąpiły miejsca opuncjom, gruboszom, dracenom i kandelabrowym wilczomleczom kanaryjskim. Niemniej, naszym celem znowu było coś raczej niezwykłego – przynajmniej na tej wulkanicznej wyspie - Plaża Las Teresitas, z żółciutkim piaseczkiem i zawsze spokojnymi wodami. Jak to możliwe? Cóż, to w pełni dzieło ludzkiej ręki – złoty piach przywieziono z Sahary, zaś dobudowane falochrony zapewniają spokój kąpiącym. I choć na termometrze było ponad 20C, tak wiatr zniechęcał do kąpieli (choć woda w zasadzie jak w Bałtyku w szczycie sezonu). Co ciekawe, właśnie ta plaża – tak nietypowa dla Teneryfy, gdzie wszystkie pozostałe plaże są wulkaniczno-czarne, widnieje na jakichś 75% zdjęć reklamowych tej wyspy…Spędziliśmy tu miłe 1,5h, próbując w końcu jednego z flagowych napojów wyspy – kawy z dodatkiem mleczka skondensowanego, likieru bananowego, cynamonu i skórki z cytryny – zwanego w zależności od regionu barraquito lub zaperoco. Na koniec dnia, już bliżej domu, olbrzymi obiad w lokalnej knajpce, guachinche - porcje wielkie i lubią tu mięso! – i kolejny dzień wakacji uznajemy za szalenie udany.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (35)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
migot
Magdalena M
zwiedziła 26% świata (52 państwa)
Zasoby: 555 wpisów555 1711 komentarzy1711 12612 zdjęć12612 5 plików multimedialnych5