Geoblog.pl    migot    Podróże    Sprawozdanie z podróży na Teneryfę (2026)    Miasteczka północnej Teneryfy
Zwiń mapę
2026
10
sty

Miasteczka północnej Teneryfy

 
Hiszpania
Hiszpania, Tacoronte
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 4020 km
 
Wstęp: Przy okazji przejazdu technicznego z południa na północ, związanego ze zmianą zakwaterowania, robimy sobie przerwę od trekkingów, w zamian stawiając na zwiedzanie kilku rozsianych na północy, klimatycznych miasteczek. mWszystkie będą miały - w różnych proporcjach: mniej lub bardziej odległy widok na ocean, stare budowle sakralne o bielonych ścianach i szarych dzwonnicach, brukowane uliczki, kolonialne domy kryte czerwonymi dachówkami, drewniane, rzeźbione balkony, drzwi i okiennice, oraz wielkie draceny smocze – ikoniczne drzewa Teneryfy…

Cel: Icod de los Vinos, Puerto de la Cruz, La Orotava.

Materiały i metody: *Nocleg: Bardzo klimatyczne Airbnb w Tacoronte, pokój z łazienką i tarasem, toaletą oraz prywatną łazienką piętro niżej - 680 PLN/3 noce.
*Jedzenie: La Orotava - Bar Restaurante Cafetería Tasca Orotava; miejsce pełne lokalsów w godzinach lunchowych, dla szukających doznań lokalnych, nie wykwintnych. Kuchnia Wysp Kanaryjskich, tania – koło 8.50€ za danie główne, przystawka chleb/sos/masło - 1€. Sporo dań dostępnych poza kartą – tak próbowaliśmy fileta z tuńczyka (bardzo dobry) i escaldón de gofio - papkowate danie z prażonej mąki gofio i mięsnego wywaru, z dodatkiem warzyw i mięsa – nie było to złe, nie było to też szczególnie dobre, ale lokalny klasyk zaliczony. | Tacoronte to niewielka mieścina ale ma ze dwa godne polecenia bary - Bar El Tranvía & Churrería La Placita. Bardzo lokalnie, tanio i dobrze (ceny typu 1€ cafe solo, 0.5€ churro, kanapki 2.50-3.50€ , kieliszek wina 1.5-2€).
*Bilety wstępu: Casa de los Balcones, La Orotava - 6€.

Przebieg: Z rana znów ruszamy znaną trasą na zachód, najpierw wygodną autostradą aż do Santiago del Teide, potem droga wije się przez pochmurne lasy i małe miasteczka – temperatura spada, zieleń bujniejsza. Pierwszy przystanek to Icod de los Vinos - miejscowość znana przede wszystkim z rzekomo tysiącletniego okazu draceny smoczej, potężnego drzewa w centrum niewielkiego ogrodu botanicznego. Wstęp płatny, ale mało kto z atrakcji korzysta, bo z wyniesionego parku po przeciwnej stronie stromej uliczki widać je doskonale. Poza tym miejscowość oferuje kilka stromych uliczek i uroczych zaułków – i nie wiele więcej.

Centrum regionu jest zdecydowanie nadmorskie Puerto de la Cruz. Kiedyś senna, rybacka osada, na przestrzeni lat stała się najważniejszym portem okolicy. Było to też pierwsze centrum wypoczynkowe wyspy – łagodny klimat i krajobrazy przeciągał kuracjuszy już w XIX wieku, nim rolę turystycznego epicentrum przejęło spalone słońcem południe. Dziś wysokie apartamentowce i hotele mieszają się tu z kolorowymi, niskimi domkami, muralami, deptakami pełnymi knajpek i sklepów z pamiątkami, oraz długim nabrzeżem – gdzie znajdziecie niewielkie czarne plaże i naturalne, lawowe baseny.

Ostatni punkt turystyczny to niewielka La Orotava - uznawana za jedno z piękniejszych i najlepiej zachowanych miast nie tylko Teneryfy, ale i całego archipelagu. Leży kilka kilometrów powyżej Puerto de la Cruz – i kiedyś to właśnie to miasto dzierżyło palmę ekonomicznego pierwszeństwa. Hiszpańscy osadnicy ochoczo korzystali z żyznych ziem i umiarkowanego klimatu - region słynął z produkcji wina i uprawy trzciny cukrowej, następnie produkcji czerwonego barwnika koszenilowego (karminu), a w końcu bananów. Emanacją bogactwa pokoleń możnych są ogrody, kolonialne posiadłości i kościoły - do dziś zachowało się sporo tu zabudowy z XVII-XVIII w. Najczęściej odwiedzana posiadłość to „Dom Balkonów” - Casa de los Balcones. Doskonale zachowana i ładnie zaaranżowana, choć niewielka ekspozycja oraz to, co architektonicznie najbardziej cieszy oko na Teneryfie – i co zdradza nazwa – właśnie te słynne, drewniane balkony.

Wczesnym popołudniem docieramy do naszego miejsca noclegowego na resztę pobytu - Tacoronte - Airbnb w wydzielonej części starego domu, urządzonego z dużym smakiem – do tego taras z widokiem na (dziś ukrytą za chmurami) Teide i ocean w oddali… Szkoda, że jest dość chłodno – 16-17C, i choć w porównaniu do polskich mrozów w połowie stycznia to rozkoszne ciepło, tak nie do końca niestety można obecnie korzystać z uroków miejsca. Na koniec jeszcze spacerujemy po okolicy, chowając się przed chłodem i mżawką w lokalnych barach – jest klimat, gwar, przyjemnie tanio – idealnie!
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (45)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
migot
Magdalena M
zwiedziła 26% świata (52 państwa)
Zasoby: 554 wpisy554 1711 komentarzy1711 12577 zdjęć12577 5 plików multimedialnych5