Geoblog.pl    migot    Podróże    Raporty z Wysp Brytyjskich (2018)    Formal Hall
Zwiń mapę
2018
19
sty

Formal Hall

 
Wielka Brytania
Wielka Brytania, Cambridge
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 2 km
 
Jednym z ciekawszych zwyczajów Uniwersytetu Cambridge (i innych, wiekowych uniwersytetów Wielkiej Brytanii, Irlandii a nawet niektórych w Australii i Kanadzie) są tradycyjne, eleganckie kolacje organizowane przez poszczególne kolegia w swoich zdobnych Dining Halls. Mówi się o nich Formal Dinner, Formal Hall lub skrótowo Formal. Mogą w nich uczestniczyć wszyscy członkowie danego kolegium oraz zaproszeni przez nich goście. „Z ulicy” żadne pieniądze nas tam nie wpuszczą – co dodaje całemu przedsięwzięciu tajemniczości i swoistej elitarności.

Niektóre kolegia mają Formal Hall niemal codziennie, inne 2-3 razy w tygodniu lub rzadziej. Niektóre mogą być zarezerwowane dla doktorantów lub uniwersyteckiej „starszyzny”, w innych uczestniczą wszyscy. Kolacjom tym towarzyszą specyficzne rytuały i dress code, które poza kilkoma z grubsza wspólnymi elementami będą podlegały najróżniejszym wariacjom w zależności od kolegium. Pewne jest, że posiłek będzie wieczorem, w eleganckiej sali, przy długich stołach obsługiwanych przez zastęp kelnerów, nierzadko w świetle świec. Należy ubrać strój formalny lub wieczorowy a często również uniwersytecką togę (ang. gown). Niektóre miejsca wymagają smokingów i sukien wieczorowych, inne wpuszczą nas w stroju smart casual. Nie można się na Formal spóźnić ani co do zasady – odejść od stołu przed końcem. Co bardziej tradycyjne kolegia mają dodatkowe zasady - zero zdjęć w trakcie kolacji, zakaz używania telefonów, obowiązek mówienia po angielsku, ograniczenia głośnych toastów…
W cenie zwykle (choć są wyjątki) nie jest zawarty alkohol, ale przeważnie (tu też są wyjątki!) można na obiad przynieść swoją butelkę wina – za którą powinno się co prawda opłacić tzw. corkcharge - wysokości 1-2.5£. Butelkę taką też można kupić w kolegialnym barze – ale tylko przed rozpoczęciem kolacji!

***

Jako że sama do żadnego kolegium nie należę – musiałam liczyć na gościnność nowopoznanych współpracowników z laboratorium. Okazja nadarzyła się całkiem szybko – chociaż czy było to całkiem dobrowolne zaproszenie skierowane przez T., studenta z Downing College – czy też może nasz rozmowy post-doc, S. lekko nas wprosił na to wydarzenie – nie będę już dociekać ;)

Trochę martwił mnie fakt, że nie dysponowałam zbyt odpowiednim strojem na taką wystawną okazję... Jedyną elegancją sukienkę, która miała się ze mną przeprowadzić, wyjęłam z walizki niemal w ostatniej chwili, robią miejsce szlafrokowi… Na szczęście Downing ma dość liberalne podejście do stroju, a dodatkowo pożyczono mi kolegialną togę w której częściowo można się schować…

*

Kolacja zaczynała się o 19.30, chociaż ludzie schodzą się wcześniej by zając miejsca przy ładnie zastawionym stole, ze świecami, kompletem sztućców i serwetkami z herbem kolegium. Wszyscy bardzo eleganccy, panowie pod krawatem, panie w sukienkach i na szpilkach, na wszystko nonszalancko narzucone czarne togi. Togi jak szaty czarodziejów – trudno się oprzeć wrażeniu, że przyszło się na kolację w Hogwarcie (tylko Harrego Pottera coś nie widać)! I gdyby to faktycznie była szkoła Magii i Czarodziejstwa – to z całą pewnością bylibyśmy w Gryfindorze – w końcu herbem Downing jest złoty gryf…. ;)
Z wybiciem odpowiedniej godziny przygaszono światło i zaczęto serwować dania – na przystawkę pieczony tuńczyk, daniem głównym była pierś z kurczaka a na deser podano ciepłe crumble i kawę – wszystko bardzo smaczne! Całość nie trwała długo, kolacja kończyła się już o 21. Ale, jako, że był to piątek, dla większości stanowiła raczej początek wieczoru i dobrą podkładkę pod dalsza zabawą, niżeli była celem samym w sobie...

*

Głównym zadaniem tych kolacji powinno być zbliżanie zarówno studentów danego kolegium jak i pomiędzy kolegiami oraz innymi częściami uniwersytetu – stąd obecność gości jest jak najbardziej pożądana. Czy cel ten zostaje jednak osiągnięty? Nie jestem w sumie tego taka pewna, jako że wszyscy przychodzili ze swoim gronem znajomych i w tym kręgu prowadzili rozmowy… Trudno też mówić o jakiejś ‘międzypokoleniowej’ integracji – brać uniwersytecka jest bowiem rozsadzona stołami zgodnie ze swoim akademickim „poziomem”: undergraduates (mniej więcej odpowiednik naszego licencjatu) byli przy stole JCR (Junior Combination Room), postgraduates (magisterium/doktoranci) przy stole MCJ (Middle Combination Room), zaś nieobecni na tej akurat kolacji Fellows siedzieliby przy swoim „High Table”. Goście siedzą tam, gdzie przynależy osoba zapraszająca – poczułam się więc trochę staro usadzona przy stole JCR, nie mówiąc już o S., który jak post-doc już znacznie się wyróżniał ;)

***

Koniec końców jednak – na pewno warto się wybrać na Formal, jeśli tylko ma kto Was zaprosić. Jeśli trzeba – wproście się nawet, bo to tak fundamentalna część kolorytu Oxbirdge, że szkoda byłoby jej nie zobaczy na własne oczy! Jest to również całkiem… tania opcja na tak wystawny posiłek – koszt gościnnego uczestnictwa to często mniej niż 15£, a niewiele miejsc żąda opłaty większej niż 20£. Butelka wina w kolegialnym barku kosztowała 7£ - więc niewiele więcej niż zapłacilibyśmy w sklepie -narzut jest symboliczny, zdecydowanie mniejszy niż w restauracjach…
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (8)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (5)
DODAJ KOMENTARZ
Jola
Jola - 2018-01-21 20:46
A co po before-ku? :)
 
migot
migot - 2018-01-21 21:16
Piwo w angielskim pubie ;)
 
mamaMa
mamaMa - 2018-01-21 21:40
Super, super przede wszystkim dlatego, ze to pokazalas, opisalas - troche jakbysmy mogli zajrzec za opuszczona uniwersytecka kotare;-)
Prosze o wiecej:-)
 
marianka
marianka - 2018-01-21 22:14
Bardzo ciekawe!
 
mwarmusz
mwarmusz - 2018-01-22 00:12
bardzo Ci ładnie w todze :)
 
 
migot
Magdalena M
zwiedziła 15.5% świata (31 państw)
Zasoby: 287 wpisów287 596 komentarzy596 5192 zdjęcia5192 1 plik multimedialny1