Wstęp: Choć tym razem głównym celem wyjazdu są górskie trekkingi, tak nie mogłabym odpuścić na naszej trasie choć kilku bardziej miejskich destynacji. Dogodnym przerywnikiem długiej drogi do Szwajcarii miało stać się miejsce narodzin (w 1756 roku) i wieloletniego (po)mieszkiwania
Mozarta… Nim przeniósł się na stałe do Wiednia, rokrocznie wiele tygodni spędzał na artystycznych tournée po Europie - gdzieś policzono, że w powozach spędził sumarycznie trzy – z ledwie 36 – lat swojego życia…
Cel: UNESCO-wy Salzburg i dalsza droga na zachód.
Materiały i metody: *Zwiedzanie: Zamek Hohensalzburg – najbardziej podstawowy bilet, z wejściem na piechotę do zamku (zjazd funikularem) i bez części sal pałacowych – 12 EUR.
*Parking: Jeden z czterech oficjalnych P+R na obrzeżach miasta, dobrze skomunikowanych z centrum. W okresie letniej promocji całodzienny postój i bilet na komunikacje miejską w Salzburgu (do 5 osób!) – 7.50 EUR.
*Nocleg w Nenzing, niedaleko granicy z Lichtenshteinem: Gasthaus Rössle 111 EUR/2os/noc.
*Jedzenie: sławny street food Salzburga, ‘Balkan Grill’ – 6.20 EUR za bułkę z kiełbaskami (bosna). Kolacja – w tym samym miejscu co nocleg, smaczne tyrolskie (i nie tylko) dania w umiarkowanych cenach.
Przebieg: Miasto jest niezwykle dumne ze swojego najbardziej znanego rodaka – upamiętniają go pomniki duże i małe, place, sezonowe koncerty, uniwersytet nazwany jego imieniem i specyficzne czekoladki z marcepanowym wypełnieniem. Co nieco zaskakuje – na parterze jego rodzinnego domu-muzeum jest elegancki.. SPAR – tak, jakby w domu Chopina była Biedronka… Choć był to samorodny geniusz, atmosfera barokowego Salzburga – z monumentalną architekturą, kupieckim dobrobytem i silną tradycją muzyczną, - z pewnością wzmagała twórczy potencjał. Tu spotykały się Włochy i Niemcy – wymieniano towary, usługi, myśli i trendy w kulturze i sztuce. Już od średniowiecza kontrola lukratywnego handlu solą, spławianego z pobliskich kopalni Hallein, bogaciła miasto. Był to zamożny, handlowy węzeł środka Europy – brama Alp, łącząca szlaki biegnące z Wenecji do Bawarii i dalej, środkowej Europy i zlewni Dunaju. Jednocześnie, było to na poły niezależne miasto-państwo eklezjalne, z potężnym arcybiskupstwem, w którym książęta-arcybiskupi dzierżyli niepodzielną władzę, niczym Watykan północy. Jednowładczość kleru przeszkadzała wykształconym i zamożnym mieszczanom, tym bardziej, że kto popadł w niełaski arcybiskupa, szybko tracił na znaczeniu – sam Mozart ostatecznie wyjechał do Wiednia między inny przez konflikt z ówczesnym władcą.
O tym, że religia grała tu pierwsze skrzypce świadczą liczne kościoły i katedry starego miasta. Nad wszystkim, na wzgórzu Festungsberg, góruje nigdy nie zdobyty zamek-twierdza
Hohensalzburg. Bielony, z kamieniarką z okolicznych zlepieńców, dolomitów i marmurów, z wieżyczkami, blankami, stromymi podejściami – wygląda jak archetyp baśniowego zamku. Z góry widać pięknie panoramę miasta, przenikającą je brunatną rzekę Salzach, i kryjące się po jej drugiej stronie pałac i
ogrody Mirabell. No i wspaniałe Alpejskie szczyty – ku którym ruszamy już wczesnym popołudniem.
*
Najszybsza droga wiedzie kawałek przez Niemcy, nim wrócimy na autostradę biegnącą z powrotem austriacki terytorium do Insbrucka, i dalej – przez
Tyrol, wschodni fragment Alp. Szczyty coraz wyższe, alpejskie łąki gładkie, upstrzone krowami, gdzie nie gdzie widać niewielkie miasteczka, z charakterystycznymi kościołami o wąskich dzwonnicach, kujących niebo czterospadzistymi, smukłymi dachami. By zobaczyć nieco więcej piękniejących krajobrazów (i oszczędzić 13 EUR – winieta Austriacka obowiązuje na autostrady, ale część mostów i tuneli jest dodatkowo płatna) – zbaczamy na chwilę z autostrady, i zamiast tunelem, przeprawiamy się całkiem prostą
przełęczą Alrberg. W zimie musi być to gwarny ośrodek narciarski – teraz – senne miasteczka i bezkresny wybieg dla krów.
Późnym popołudniem docieramy do Nenzing, blisko granicy z Lichtensteinem. Tu też w końcu próbujemy jakichś regionalnych potraw – na stół wjeżdżają
Käsespätzle (Kasspatzln) – tradycyjne kluski, rodzaj szpecli, serwowane z serem i zasmażaną cebulą, oraz sałatkę z szynką -
saure wurst. Nie są to dania lekkie, ale całkiem smaczne!